OGÓLNOPOLSKI TURNIEJ TAŃCA W OLECKU
#1
Praca nie dla efektów,montażu, ale czasem przyjemnie pochwalić się jakie dzieci mają osiągnięcia, moja córka na ogólnopolskim turnieju tańca w olecku zdobyła złoty medal i puchar jako najlepsza solistka w swojej kategorii wiekowej ,a ćwiczy dopiero 1 rok ,szkoda że dopiero tydzień przed turniejem znalazł się dla niej partner bo i zapewne w parze coś by zdobyła ,TAŃCZY Z NUMEREM 130
Odpowiedz
#2
No pięknie, pięknie, szkoda, że dobrej kamery pożałowałeś.
Swoją drogą... Heh, kiedyś zawsze się czytało, że sztuki walki są jak taniec. Na zawodach, oprócz kumite (mordobicie) zwykle jest też kata (walka z cieniem, występ solo). Nie wiem, co kierowało "władzami tanecznymi", że wprowadziły konkurencję taneczkego "kata". Tanie towarzyski (!) solo (???). WTF?
Miałem mały epizod w swoim życiu związany z tańcem towarzyskim, ćwiczyło się często bez partnerki żeby "trzymać ramę" itp. ale na zawodach? Czego to nie wymyślą, nie kumam jaki sens urządzać taką konkurencję.
Inna sprawa, że jak czasem obejrzę łacinę, to mam wrażenie, że nie tańczy para tylko dwoje solistów...
Ciekawe jak długo wytrzyma, jak znajdzie partnera.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#3
(01-19-2014, 1:35)efix napisał(a):  No pięknie, pięknie, szkoda, że dobrej kamery pożałowałeś.
Swoją drogą... Heh, kiedyś zawsze się czytało, że sztuki walki są jak taniec. Na zawodach, oprócz kumite (mordobicie) zwykle jest też kata (walka z cieniem, występ solo). Nie wiem, co kierowało "władzami tanecznymi", że wprowadziły konkurencję taneczkego "kata". Tanie towarzyski (!) solo (???). WTF?
Miałem mały epizod w swoim życiu związany z tańcem towarzyskim, ćwiczyło się często bez partnerki żeby "trzymać ramę" itp. ale na zawodach? Czego to nie wymyślą, nie kumam jaki sens urządzać taką konkurencję.
Inna sprawa, że jak czasem obejrzę łacinę, to mam wrażenie, że nie tańczy para tylko dwoje solistów...
Ciekawe jak długo wytrzyma, jak znajdzie partnera.
partnera już ma i go można powiedzieć ćwiczy pod siebie ,ale troszkę czasu minie zanim dorówna jej poziomem,a to czy będzie chciała ćwiczyć i rozwijać się dalej ,o to akurat się nie obawiam bo taniec to jej pasja życie ,często po domu nawet jak po coś idzie powiedzmy z kuchni do pokoju ,to robi to w rytm samby ,twista i to z krokami .A co do lepszej kamery to niestety moja się zepsuła ,i musiałem pożyczyć od kolegi a jego no niestety nie za bardzo dobry sprzęt
Odpowiedz
#4
O, tańczyłem 13 lat ale się jeszcze nie spotkałem z kategorią solistów na turniejach. Życzę Ci twojej córki wytrwałości, bo dziewczyny mają zawsze trochę gorzej (trudniej z dostaniem partnera).

Efix jaki sens? Są ludzie, którzy z nudów czy innych aspiracji zapisują się na KURS i ćwiczą dla siebie (choć i oni często potem szukają szczęścia na turniejach), dla mnie np. stał się to sport i turnieje to było sprawdzenie swoich możliwości, porównanie się z innymi, jakiś bodziec to dalszej pracy na sobą. Kiedyś nawet były marzenia o udziale w Mistrzostwach Świata i takich tam.

A w łacinie tańczy dwóch solistów? Na poziomie amatorskim tak to zazwyczaj wygląda, ale jeśli chodzi o tancerzy na wyższym poziomie to już chyba tak nie powiesz:


Odpowiedz
#5
Eeee, Pecker, ty mi tu rumby nie podsuwaj :) To nieadekwatny przykład. I mówię o turniejach mistrzowskich. Oczywiście to zależy od pary, ale szczególnie w jifie i czasem w chachacha strasznie mnie drażni, jak para odstawia dwie solówki zanim zaczną interakcję :)
Ot po prostu nie podoba mi się to, takie 'scenki rodzajowe'. O ile w paso ma to jakiś sens to w innych bo ja wiem... no dobra kwestia gustu.
Mój kontakt z tańcem (nie licząc kursów różnych) był krótki, "trochę" za późno się tym zainteresowałem. Jednak trochę zobaczyłem jak to wygląda od środka. I dlatego głośno się zastanawiam, czy córka kolegi długo wytrzyma. Ty byłeś 13 lat, nieźle. Moim skromnym zdaniem trzeba a) mieć świadomość i chęć dużych poświęceń b) stalowe jaja (niezależnie od płci) c) kamienną dupę d) oczy z tyłu głowy.
Zanim nie trafiłem do tego światka patrzyłem na to przez pryzmat koncertów noworocznych z Wiednia i karnawału w Rio. Elegancja-francja, żeńszciny i żentielmeny itd. A okazało się, że to świat jakby to rzec... No dosyć bezwględny. Jak zresztą każdy wyczynowy sport.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#6
(01-19-2014, 23:36)efix napisał(a):  Oczywiście to zależy od pary, ale szczególnie w jifie i czasem w chachacha strasznie mnie drażni, jak para odstawia dwie solówki zanim zaczną interakcję :)

Ale nie masz do końca wiedzy o czym piszesz. Akurat istota tych dwóch tańców to oprócz tańczenia z partnerką i interakcji z nią, to też takie popisywanie się, strojenie piórek. Takie solówki symbolizują pokazanie swoich własnych umiejętności i zrobienie wrażenia na partnerce/publiczności.
Cała piątka latynoamerykańska to jest historia. Już zapomniałem jak to zawsze było opisywane ale mniej więcej tak: samba - zapoznanie się, chacha - chwalenie, pokazywanie swoich atutów, gra wstępna, rumba - miłość, łóżko, największe uczucia, paso - wiadomo kłótnia, jive bym uznał jako wspólną zabawę.

Racja, że są pary które idą zbyt bardzo w widowiskowość, akrobacje, często to się zarzuca Mistrzom Świata Michałowi Malitowskiemu i Joannie Leunis. Michał jak nie zrobi wykopu, wymachu ręką, "szejkiem" i miną do publiczności podczas jednego kroku nie jest sobą. Oczywiście to znakomita para, co do tego nie ma wątpliwości, ale ja osobiście mam inne ulubione w tym tą z filmiku powyżej ;)

Są jeszcze tańce standardowe (zdecydowanie moje ulubione) i tutaj sprawa wygląda inaczej. Mniejszą rolę odgrywają emocje, widowiskowość itp. a znacznie ważniejsza jest współpraca między partnerami. Powinny Ci bardziej odpowiadać, bo tutaj nie ma solówek :D
Odpowiedz
#7
Ja to rozumiem, wszystko OK, tylko chodzi mi o proporcje. Albo kiedyś tak nie było mocno akcentowane, nie wiem, inna moda czy co, a może mi po prostu nie przeszkadzało. Tak, zawsze była "gra wstępna", 25 lat temu też, ale - choć jak pisze, może to mi się tylko tak wydaje - było to jakoś krótsze. Teraz odnoszę wrażenie, że popisy trwają 1/3 całego czasu.
I do tego - choć to może też tylko moje wrażenie, w tej chwili nie tyle jest to scenka rodzajowa w danej konwencji, teatr - jak to opisałeś, gdzie partnerzy popisują się przed sobą by potem przejść do interakcji. Dlatego pisze o występach solo. Nie chodzi mi o to, że osoby tańczą osobno. Z mojego punktu widzenia jako widza, w tej chwili, z wyjątkiem paso i rumby które jakoś trzymają się "starego teatru", gdzie partnerzy tańcza "dla siebie", to w pozostałych z mojego punktu widzenia jest to występ dla publiczności (a w zasadzie dla sędziów...), dopiero potem taniec razem, dwie osobne, niemal nie związane z sobą części. Oczywiście mogłem akurat na takie pokazy trafiać (na żywo już wieki nie widziałem, opieram się na TV), jest to też wrażenie bardzo subiektywne.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#8
A to też racja, często tańczy się dla sędziów. Ale właśnie pod tym względem można łatwo wychwycić te lepsze pary. Te które tańczą dla siebie, dla najbliższej publiczności i emanują niesamowitą energią zawsze są lepsze od tych może i lepszych technicznie, ale tańczących bez płciowo.

Taniec towarzyski cały czas się zmienia i rozwija, rozumiem twój sentyment do dawnych standardów, ale zmiany w wszelkich płaszczyznach są nieuniknione. Inaczej dalej byśmy tańczyli cha chę na pogiętych nogach i robili śmieszne z dzisiejszego punktu widzenia pozycje i figury.
A czy idzie w dobra stronę? Tego nie wiem. Tak właściwie nigdy nie uwielbiałem łaciny bo kojarzy mi się bardziej z tandetą i sztucznością.I pod względem samych tańców, ale i strojów itd. Dlatego też, moje serce jest zdecydowanie standardowe.

Na koniec pozwolę sobie wrzucić jeden ze swoich tanecznych filmików, bo chyba tutaj nie wrzucałem, mimo, że robiłem go chyba z ponad rok temu:

Rewelacji nie ma, teraz zrobiłbym wiele rzeczy dużo lepiej, ale chyba przyznacie, że całość (w tym i sala) prezentuje się znacznie lepiej niż to miało miejsce w moich pierwszych tanecznych filmikach wrzuconych tutaj? :P
Odpowiedz
#9
Może masz rację, może rzeczywiście jakiś sentyment.
Co do filmików - pierwszy film bardzo mi się podobał jeśli chodzi o wizję, mniej jeśli chodzi o użytą melodię.
Trochę przeszkadzało mi tam zmieszanie dwóch stylów - jednego tajemniczego, z postaciami w kontrze takiego magicznego "nie do końca wiadomo co" i drugiego "zdjęcia z zajęć".
Zrobiłbym z tego jeden klip "tajemniczy", taką magię tańca i zostawił te wszystkie oniryczne zwidy z tą muzyką, a drugi taki bardzie luźny, z muzyką bardziej oklepaną.

Drugi filmik - trudno ocenić nie znając przeznaczenia. Czy chciałeś pokazać te dziewczynki ku radości rodziców i samych tancerek (więc musi być ich "dużo i długo"), czy miała być to reklama klubu/zajęć. No i nie wiem, na ile mogłeś te dziewczyny wymęczyć, ile zrobić dubli i czy miałeś przynajmniej dwie kamery. W tym drugim wypadku, czyli powiedzmy że reklama, stosowałbym szybki, ostro cięty montaż by podkreslić dynamikę i ukryć co niektóre mankamenty. Stosował przebitki na stopy, twarze dłonie.
Ogólnie filmowanie tancerzy to trochę kicha, przynajmniej na turniejach, czasem strach zrobić zbliżenie czy detal, szczególnie od czasu upowszechnienia HD i ostrych szkieł :)
A z drugiej strony pełne plany kręcone z narożnika sali są taaaakie nudne...

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#10
Pierwszy był kręcony podczas próby sprzętu oświetleniowego i nagłośnienia przed turniejem. Dlaczego są zmieszane te dwa style o których mówiłeś? Na początku, podczas tańców standardowych oświetlenie pracowało w pełni, co widać na ujęciach. Potem była zmiana i łacina, w między czasie coś się przepaliło na przedłużaczach czy gdzieś i cały ten maszt z oświetleniem stał nieczynny. Trochę mnie to wkurzyło, bo było malutko światła, ale jak widać nawet fajne sceny wyszły. Podczas montażu nawet nie pomyślałem, żeby to rozdzielać i jakoś dwa osobne filmiki montować.

Co do drugiego. Kiedyś to tutaj wrzucałem. Miało służyć jako reklamówka i to były zdecydowanie moje początki. Dziewczyny tańczyły może ze 3 razy swój układ i ja nie mając ani większej wiedzy, ani różnorodnego, dobrego materiału nie byłem w stanie zmontować czegoś sensownego.

A nagrania z samych turniejów, rzeczywiście, sama nuda :D Jednak, takie nagrania raczej służą nieco jako pamiątka, ale głównie jako materiał szkoleniowy i podglądowy na aktualną formę. A na dysku mam pełno surówek z turniejów, z jakiś 2-3 lat, ale za cholerę nie mogę się zabrać, żeby je jakkolwiek zmontować i przygotować na archiwizowanie. Masakra.
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości