Cała prawda o gimbusach
#1
Odpowiedz
#2
coś poszło nie tak... tylko co?...
Kto odpowie za REFORMĘ EDUKACJI?!
Bo kto na tym ucierpi, to już wiemy :(

Powoli zaczynam rozumieć, dlaczego zamiast poszukać informacji w manualu, helpie, czy choćby w goglach, zakładają nowe tematy, nie potrafiąc nawet określić poprawnie nazwy tematu.
Byle by zabłyszczeć, nawet jeśli miałoby się wyjść na skończonego idiotę, to dla gwiazdorstwa - warto...

Ps. Panowie, może tak zrobić miesiąc bez wchodzenia do internetu? Gimbaza zginie śmiercią naturalną...?
Nawet, jeśli jest 1% szans, to warto :) (spoko, gimbusy nie znają procentów, więc i tak nie wiedzą, o czym piszę ;)
Odpowiedz
#3
Pamiętam pewne historie...
Miałem sąsiada (młodziak). Który jak dowiedział się, że mam drukarkę to postanowił mnie odwiedzać przy każdym zadaniu domowym. Wiecie jak to jest, ktoś wyciągnie pomocną dłoń "no dobra, co tam musisz do szkoły wydrukować?" i potem robi sie tragedia. Ale nie o tym chciałem...
Pamietam bowiem jak w podstawówce czy gimnazjum otwierało się stare czasopisma i wycinało potrzebne elementy lub RYSOWAŁO ręcznie. Pani zadała napianie wypracowania o wieży Eiffela to się otwierało encyklopedię, szukało. Czytało, na tej podstawie pisało własne wypracowanie a z gazet podróżniczych wycinało wieżę lub ją rysowało by wzbogacić swoje wypracowanie.
Do mnie wpadał młodszy sąsiad i rżnął wszystko co leciało. Potrzeba obrazek słonia? Jeb - słoń z Google grafika i do wydruku, potrzeba wieży Eiffela? - jeb do Google grafika i do wydruku. A atrament leci na takie PIERDOŁY. Mówię mu, gościu, ale... nie możesz sobie narysować tego słonia lub czegoś innego? Nie masz w domu encyklopedii? A mój sąsiad "odbrabiał" zadania domowe w trzy minuty, rżnąć obrazki wraz z gotowymi definicjami z netu. Nawet nie proponowałem by sobie opisy pozmieniał bo wyszłoby na to, bym musiał to ja je mu robić.

I jeszcze jedno. Koledzy i ich wypracowania, to już stare chłopy z liceum. Zawsze pamiętam jak prosili mnie czy mogą sobie "wypracowanie" albo jakieś swoje "CV" lub "zadanie" u mnie WYDRUKOWAĆ.
Odpowiadałem im: wyślij mailem to Ci druknę. Ale zawsze było w odpowiedzi "nie, nie, ja wolę wpaść".
A kiedy delikwent wpadał do mnie to prosił mnie bym mu jakieś tam zadanie z angielskiego WYSZUKAŁ, albo jakieś jego podanie czy CV napisał. A przecież - hej, cholera! Umawialiśmy się chyba na [b]WYDRUKOWANIE[b] a nie napisanie, prawda? Jak dobrze że już ci wszyscy goście poszli do pracy.
Odpowiedz
#4
Z mojego punktu widzenia (ojca zasadniczo dorosłych dzieci ale jeszcze w technikum) stwierdzam, że owszem, gimbusy mają taką przypadłość, ale takie "standardy" wymuszają na nich nauczyciele, którzy w powalającej większości są zwyczajnie głupi jak pustka z budowy a system edukacji jest tak zbudowany, że zachęca do takich postaw.
Esencją jest ten filmik, co prawda dotyczy USA, ale identycznie lub prawie identycznie wygląda to u nas jeśli chodzi o zasady. I widać to nawet po forum:





Oczywiście są jeszcze rodzice, ale też z perspektywy powiem, że jakby się nie starali, szkoła to spierdoli i zniechęci do pracy.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#5
Heh, Maxa subskrybuję od niedawna. Także przy śniadaniu zawsze leci mi albo Korwin albo Kolonko.
Widziałem ten jego odcinek, bardzo ciekawy!
Odpowiedz
#6
beka z gimbów
Odpowiedz
#7
Wieje ustawką. Nie wierzę, aby 100% odpowiedzi było złych, albo wybrali tylko złe.
Odpowiedz
#8
Mnie nic nie zdziwi, przecież to gimbusy, a one są głupie.
Odpowiedz
#9
@Bunch dzięki ;>

edit: uwierzcie mi ,że "głupi gimbus" to tylko stereotyp przy najmniej w odniesieniu do mojej MIEJSCOWOŚCI, mieszkając na wsi gołym okiem widać ,że młodzież jest lepiej wychowana. Znam tylu naprawde inteligentnych osób w moim wieku ,że głowa mała. A Ci u góry to naprawdę "wybitni" idioci bo nieznajomość kontynentów można nazwać kalectwem. Wzór na pole kwadratu !? plisss
Odpowiedz
#10
m20 - gimbus, podobnie jak "blondynka" to nie określenie ścisłej cechy osobnika, to stan umysłu i osobowość :) Śmiem twierdzić też, że gimbusy z miasta są gorsze, ponieważ bardziej się obijają, mają więcej rozrywek i okazji do bezproduktywnego marnowania czasu, słowem - nudzą się.
Jeżeli ktoś mieszka na prawdziwej wsi - takiej, gdzie są jeszcze gospodarstwa rodzinne, to tam pracy nigdy nie brakuje a praca jak wiadomo - uszlachetnia. Oczywiście to moje zdanie, możecie mieć inne odczucia.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości