Oka mgnienie - krótkimetraż
#1





Również większa część informacji na YouTubie. Zapraszam do obejrzenia :)
Odpowiedz
#2
Za długi wstęp, który w sumie nic do filmu nie wprowadza. W ogóle wiele ujęć jest zbyt przeciągniętych Kamera w kilku momentach dość mocno się trzęsie. Popracowałbym też nad ujęciami i kolorami (prześwietlony obraz, za duże nasycenie barw). Do tego kilka błędów "kosmetycznych", które rzuciły mi się w oczy:

- 2:39 - za wcześnie zrobione przejście, przez chwilę widać jak gość gdzieś patrzy i dopiero rusza :)
- 3:05 - do dźwięku telefonu po wyjęciu z torebki warto by dodać jakiś pogłos, żeby nie było od razu widać że jest to nakładane. Zwłaszcza, że jeśli się nie mylę, to w tle słychać prawdziwy dzwonek telefonu :D
- Do napisów początkowych pasowałoby inną czcionkę wybrać
- 4.43 - ta aktorka strasznie sztucznie wygłasza swoją kwestię. (Po obejrzeniu do końca stwierdzam, że w ogóle sztucznie gra)
- 4.45 - facet dwa razy obraza głowę w stronę aktorki ;)
- 9.04 - znowu :D
- Co do opisu filmu. Skoro odbiera świat TYLKO przez wzrok, to po co wącha szarlotkę ;) (czepiam się)
- 27.43 - na ścianie odbija się mikrofon.

Podsumowywując, montaż moim zdaniem leży, ujęcia są OK, ale można by je jeszcze poprawić. Pomysł w sumie dobry, ale film dałoby się bez uszczerbku na fabule skrócić o co najmniej 10 minut, bo szczerze mówiąc w połowie już się nudziłem. Gra aktorska blond-pani też słaba, ale ten koleś zagrał dobrze.

Tak z ciekawości, czym kręciliście?
Odpowiedz
#3
Co to się dzieje z napisami końcowymi?
Odpowiedz
#4
(11-08-2012, 18:31)mateuszszar napisał(a):  Co to się dzieje z napisami końcowymi?

dotrwałeś do napisów końcowych, dobry jesteś, znaczy cierpliwy.
Odpowiedz
#5
szczerze... nie :)
Przeglądałem timelistę którą wystawił Padro Productions...
Ale nie martw się. Oglądnę, może przez weekend, a może później.
Odpowiedz
#6
I ja mam taki plan,ale ostatnio taki jestem zapracowany ;)
Odpowiedz
#7
Prawda jest taka, że ciężko czasem wygospodarować te 30 minut na obejrzenie filmu, który ktoś wstawił na forum, i nie wiadomo właściwie czy jest dobry, czy nie. Ja sam zabierałem się parę dni do tego :) Co innego filmiki po ok 5 minut, a co innego krótkometrażówka na te pół godziny, wiadomo.
W napisach końcowych nawet nie zwróciłem uwagi, że coś ucina :) Ale jeszcze zapomniałem dodać, że wygląd takich właśnie końcowych napisów też jakoś wpływa na wartość wizualną całości, więc je również warto dopracować ;)
Odpowiedz
#8
Obejrzałem w całości, zarzuty jak do większości produkcji amatorskich.
Ludzie, w każdej publikacji na temat filmowania, czy to pro, czy hobbystycznego, w każdym poradniku na sieci jest dział "Plany filmowe". Stosujcie je, to ożywia każdą produkcję.
Glidecam czy co to tam było - fajnie jest mieć taką zabawkę, ale jeszcze fajnie mieć, i potrafić raz - wyregulować, dwa - posługiwać się nią.
Ujęcia i montaż. Jest coś takiego jak statyw, szczególnie przy długich ogniskowych vide pobity bohater to podstawa. Szpanowanie glidecamem a niestosowanie statywu i rozlatane ujęcia, to jak montowanie turbo do Cinquecento.
Montaż i ujęcia - widać brak warsztatu, wiele zbyt długich i niepotrzebnych ujęć, drażniących dodatkowo przez brak zróżnicowania planów. Chyba najbardziej widać to w 1.09 gdzie zaczyna się zupełnie bezsensowne pływanie po ulicy, które trwa aż do 1.25!
W wielu miejscach nie zachowałeś spójności oświetlenia, cześć jest przekontrastowana.
Zamiast bawić się Bullet Looks (strzelam, nei wiem czego używałeś, ale ogólnie - "ufilmowianiem" kolorów) warto było się skupić najpierw na poprawnej wyjściowej kolorystyce. Dopiero później zastosować jakąś spójną stylizację, czy to do całości, czy do poszczególnych scen - ale musi być w tym jakaś logika. Tu jej nie ma. Nawet w jednej scenie - np. spotkanie z dziewczynami na ulicy w dwóch ujęciach masz różny balans bieli, nie wsposminając o przepalonym obrazie.
W pewnym momencie nie wiem czy świadomie czy nie, ale chciałeś zrobić vertigo i kto wie, może by coś do filmu to wniosło, gdyby nie totalnie skopany montaż - jazda, "prawie vertigo", jazda, wszystko "z dupy". Coś tam chciałeś zrobić ale nie miałeś pomysły lub wiedzy jak.
Takie efekciarskie zabiegi są jak mocna przyprawa - potrafi dodać smaku potrawie ale jak niewłaściwie użyjesz, wychodzi coś niejadalnego.
Kolejny zarzut to niechlujstwo produkcyjne. Cienia mikrofonu nie będę się czepiał, bo to niemal klasyka także w hollywódzkim filmie. Ba, nie tylko cień, ale i cały mikrofon, ekipa odbita w szybie itp. :)
Ale są miejsca, gdzie widać śmieci na obiektywie (czyszczenie obiektywu to podstawa), ujęcia które powinny być ucięte wcześniej (np. śmieć w ujęciu przez okna na bohaterkę w łóżku - nagle obraz robi się żółty.
Pod koniec filmu coś jest nie tak z kodowanie, nie wiem czy to wina YT czy oryginału, ale widać silne zakłócenia, takie pasy o góry i dołu ekranu.
Nawet podziękowania są zrobione nieuważnie - zdecyduj się, albo:
"Podziękowania dla:"
Uniwersytet w Białymstoku
Gazeta Współczesna"
albo
"Uniwersytetu w Białymstoku
Gazety Współczesnej"

Natomiast muszę powiedzieć, że film zrobiony mimo wszystko fajnie. Może nie specjalnie oryginalny (pomysł z zakończeniem w gazecie) i pani grała tak sobie (za to "Tomek" bardzo fajnie), ale w kategorii 'film jako film' oglądało mi się go całkiem dobrze, choć to nie moje kino. Myślę, że gdyby go jeszcze raz przemontować i dopieścić technicznie byłby całkiem ok i kto wie, może nawet "festiwalowy". Może warto go na razie zdjąć z YT i ciut dopracować?

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#9
Tak, będzie robiona krótsza, lepsza technicznie i kolorystycznie wersja. Ta wersja będzie sobie wisiała to nie lubię wycofywać się z mojej pracy aczkolwiek na pewno spróbuję to poprawić w miarę moich możliwości. Dzięki za słowa (prawie samej) krytyki :) na pewno nie zniechęciła a wręcz odwrotnie ;)
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości