List otwarty do organizatorów festiwali kina niezależnego
#1
Cześć!
Znalazłem ostatnio w sieci taki list do organizatorów kina niezależnego w Polsce. W pełni się z jego treścią zgadzam, a Wam polecam się z nim zapoznać i rozesłać dalej.




LIST OTWARTY DO ORGANIZATORÓW FESTIWALI KINA NIEZALEŻNEGO W POLSCE


Szanowni organizatorzy,

Kino amatorskie, niezależne i studenckie w Polsce cały czas się rozwija, co dla polskiej kultury, twórców filmowych i miłośników kina jest trendem bardzo pocieszającym. Skutkiem tego jest pojawienie się coraz większej liczby festiwali o zróżnicowanej często tematyce i idei, przeznaczonych właśnie dla twórców z tego nurtu, co również jest godne pochwały.

Niestety sposób przyjmowania zgłoszeń na festiwale jest taki sam jak kilkanaście i kilkadziesiąt lat temu – warunkiem przyjęcia zgłoszenia na festiwal jest przysłanie kopii filmu na nośniku DVD (najczęściej) wraz z kartą zgłoszenia oraz płytą z dodatkowymi materiałami filmowymi. Uważamy to za uwsteczniające w stosunku do rozwoju sztuk audiowizualnych i sposobów ich dystrybucji. Wypełnienie tych warunków wiąże się często z dwoma aspektami, które są najbardziej uciążliwe dla twórców –finansowym i czasowym. Niekiedy wysłanie filmu na jeden tylko festiwal potrafi kosztować twórcę nawet 20 zł(!), zaś czas konieczny do wysłania zgłoszenia jest proporcjonalny do kosztów – wysłanie filmu potrafi zająć 2 godziny (wypalenie płyty, wypełnienie kart zgłoszeniowych, odstanie w kolejce na poczcie itd.). Dla twórców niezależnych, którzy w imię realizacji własnych pomysłów artystycznych potrafią oszczędzać najmniejsze sumy, wiemy jak bolesne może być wysłanie filmu zgodnie z powszechną zasadą, by ostatecznie nie zakwalifikować się na festiwal…

Dlatego zwracamy się do organizatorów festiwali kina niezależnego w Polsce o umożliwienie i udostępnienie twórcom sposobów jak najmniej utrudniających zgłaszanie zrealizowanych filmów. Mając nadzieję, że sprawność przeprowadzenia festiwali jest dla organizatorów najważniejsza, zwracamy się o:

A) Zrezygnowanie z przesyłania kopii filmów tradycyjną drogą pocztową na rzecz przesyłania za pomocą internetu,

B) wykorzystanie do tego celu poczty elektronicznej (karta zgłoszeniowa, wszystkie niezbędne informacje oraz wyrażenie chęci udziału w festiwalu)

C) Wykorzystanie portali umożliwiających darmowe zamieszczanie filmów (youtube, vimeo, itd.)z opcjami obejrzenia tylko przez wybrane osoby (organizatorów)

D) dosyłanie również drogą elektroniczną materiałów filmowych tj. fotosy, notki o reżyserach, materiały prasowe, plakat, zdjęcia twórców itd.) dopiero po zakwalifikowaniu się filmu na festiwal.

E) Pobieranie z internetu przez organizatorów filmów, które przeszły kwalifikację dostając się do konkursu głównego lub w ostateczności dosyłanie przez twórców kopii DVD tylko zakwalifikowanych filmów (oszczędza to pieniądze twórców, których filmy na festiwal się nie zakwalifikowały)

Liczymy, że filmowcy dbając o rozwój kina niezależnego w kraju oraz miejsc jego promocji roześlą list do znajomych filmowców oraz organizatorów.

Ponadto wierzymy, że nasz apel odniesie skutek i przyczyni się do podniesienia poziomu festiwali kina niezależnego w Polsce.


Z poważaniem
Wszyscy filmowcy, którzy popierają postulaty tego listu
Odpowiedz
#2
Osobiście nie bardzo rozumiem, po co taki list otwarty?
Przecież warunki są dobrze znane i odgórnie określone? DVD-VIDEO to standard, i nie prawdą jest, że to uwstecznianie. Widziałem już sporo DVD o jakości lepszej, jak większość tego, co jest na YT w HD...
Poza tym, udział w festiwalu wydaje mi się, że nie jest obowiązkowy? ;)
Koszt 20zł to jest problem? Chyba sobie żartujecie :) A paczkę fajek + piwo, to się kupuje za drobne... (ci, co palą).
Odpowiedz
#3
Cytat:. Niekiedy wysłanie filmu na jeden tylko festiwal potrafi kosztować twórcę nawet 20 zł(!), zaś czas konieczny do wysłania zgłoszenia jest proporcjonalny do kosztów – wysłanie filmu potrafi zająć 2 godziny (wypalenie płyty, wypełnienie kart zgłoszeniowych, odstanie w kolejce na poczcie itd.). Dla twórców niezależnych, którzy w imię realizacji własnych pomysłów artystycznych potrafią oszczędzać najmniejsze sumy, wiemy jak bolesne może być wysłanie filmu zgodnie z powszechną zasadą, by ostatecznie nie zakwalifikować się na festiwal…

No daj człowieku spokój! Nawet 2 godziny? 20 zł? Przecież to pół życia i fortuna prawie! Nie wiem co powiedzieć. Skoro twórcom szkoda 20 zł i nawet (sic!) 2 godzin czasu z życia żeby wsiąść udział w festiwalu to może niech sobie darują festiwale i wrzucają swoje arcydzieła na YT. Skoro są 'festiwalowe' to z pewnością na YT też zyskają uznanie widowni. Rozumiem też, że ich filmy
ładują się na YT szybciej niż w 2 godziny (razem z przetwarzaniem) i stąd ten postulat...


A tak bardziej poważnie: byłem kiedyś supportem technicznym w konkursie fotograficznym organizowanym przez jeden z banków. Wymaganie techniczne było jedno: zdjęcie ma mieć 6 mpx czyli wymiary 3000x2000px - JPG RGB bez kompresji. Czyli proste. No i tu ZONK: przychodziły RAWy po 30 MB z cyfrowych średnich formatów, przychodziły pliki PNG (???), przychodziły pliki 640x480 z komórek oraz .... pliki PDF w cmyku (Pan twierdził, że ułatwi nam to wydruk). 13000 zdjęć w około dwudziestu różnych formatach. I potem trzeba było siedzieć i konwertować wszystko do jednego standardu. Dobrze, ze to tylko zdjęcia były....

Teraz niech twórcy tego listu wyobrażą że na konkurs/festiwal, mimo wytycznych, ludzie zaczną przysyłać AVI, MOV, MPG, MTS i cokolwiek jeszcze - wszystko kodowane w dziesięciu rożnych kodekach, z czego trzy będą tak dziwne, że tylko twórca będzie potrafił to odtworzyć. Jeśli da się już odtworzyć na jednym z komputerów to trzeba będzie (z różnym skutkiem) zainstalować je na innych komputerach. A co zrobić, jeśli komisja festiwalowa ogląda filmy w sali projekcyjnej, gdzie nie ma komputera albo w kinowej, gdzie są tylko odtwarzacze DVD/BR?

DVD/BR jest pewnym wymuszeniem standaryzacji materiałów przysłanych przez - było nie było - amatorów, którzy żyją i tworzą w swoim świecie inie zawsze mają kontakt z rzeczywistością, również tą festiwalową. :)

No i jeszcze na koniec mała uwaga: na 'prawdziwych' festiwalach obowiązuje bardzo dokładna specyfikacja nadsyłanych materiałów wg specyfikacji kinowej. Przygotowanie takiego filmu to czasem bardzo duże koszty ale - biorąc pod uwagę ew. wygraną albo choć dostanie się do festiwalu - jakoś nikt nie płacze.

Cytat:Ponadto wierzymy, że nasz apel odniesie skutek i przyczyni się do podniesienia poziomu festiwali kina niezależnego w Polsce.

Do podniesienia poziomu festiwali kina niezależnego w Polsce przyczyni się samodokształcanie twórców w dziedzinie kina. Ściąganie filmów z internetu nie ma z tym nic wspólnego. Tak samo jak kształt wlewu paliwa w samochodzie nie ma wpływu na styl jazdy kierowców.*





* - chyba, że amerykańscy naukowcy udowodnią, że jest inaczej, a oni - jak powszechnie wiadomo - potrafią udowodnić wszystko.
Odpowiedz
#4
I właśnie dlatego Ci, co wyślą to ludzie, którym na tym najbardziej zależy.
Gdyby można było zgłaszać film OnLine, zgłaszano by zadziwiające szmatławe śmieci. I tego chcą uniknąć.
Fajnie by było gdyby można było zgłaszać film przez Internet, ale rozumiem dlaczego tak nie jest.

Mogliby tylko zrezygnować z wymogu filmu w formacie odtwarzalnym dla DVD i przyjmować "po prostu" filmy na płycie do odtwarzania w komputerze.
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#5
Jeśli ktoś wysyła film na 100 festiwali to suma robi się znacząca;) Poza tym jak i kto wyliczył to 20 PLN kosztów? Przecież nikt nie każe nagrywać na płytach klasy Verbatim Archival Grade:)

(08-23-2012, 19:19)lamp.art napisał(a):  I potem trzeba było siedzieć i konwertować wszystko do jednego standardu. Dobrze, ze to tylko zdjęcia były....
Dziwne. Myślałem, że regulaminy po to się robi, żeby ich potem przestrzegać, więc dlaczego trzeba było siedzieć?
Odpowiedz
#6
To są postulaty nie filmowców a prawdopodobnie jednego małolata z gimnazjum, który rozsyła takie pierdoły po forach filmowych. Chyba nikt serio tego nie traktuje, szczególnie tekstu o "nawet 20 zł". Faktem jest że 20 zł piechotą nie chodzi nie pogardzę 20 złotymi, ale ludzie, kamera za co najmniej tysiąc złotych, komp za 2, soft - no dobra, kradziony, i problemem są dwie dychy? Bez jaj.
Do przesyłania filmów są też serwisy, usługi w chmurze typu dropbox itd. Ogólnie - pieprzenie chorego.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#7
To korzystając z tematów, mnie rozbrajają niektóre konkursy z durnymi wytycznymi.
Gdzie każą przesłać sobie film na przykład poprzez... e-mail.
Albo gdzie film musi mieć przynajmniej 10 minut, ale waga pliku nie może przekroczyć 5 mega.
Tego typu rzeczy czytałem nie raz w regulaminach jakichś tam konkursów kiedyś.
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#8
(08-23-2012, 19:19)lamp.art napisał(a):  I potem trzeba było siedzieć i konwertować wszystko do jednego standardu. Dobrze, ze to tylko zdjęcia były....
Dziwne. Myślałem, że regulaminy po to się robi, żeby ich potem przestrzegać, więc dlaczego trzeba było siedzieć?
[/quote]

ja dostałem foty do konwersji - nie moja sprawa, czemu komisja je przyjęła i co po tym z nimi zrobiła. Przyznam jednak że dużo bardzo dobrych zdjęć było w RAWach i dobrze, ze w ten sposób się dostały do konkursu - inaczej poziom byłby żenujący. Dodatkowo w konkursie był zapis dot. formatu, ale nie było zapisu, co zrobi komisja, gdy ten format nie będzie się zgadzał. Jednym słowem nie było informacji, że zdjęcia w złych formatach zostaną odrzucone....
Odpowiedz
#9
Ten manifest jest też o tyle nierozważny, że w niektórych konkursach by w ogóle wziąć udział, trzeba zapłacić słone wpisowe. Kwoty rzędu 200 złotych. Na sam start, bez niczego.
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#10
Owszem autor listu ma sporo racji, jednakże ja uważam iż trzymający dobry poziom event - nieważne, czy jest to konkurs, czy kurs czy jeszcze coś innego - powinien wymagać dużego zaangażowania uczestników. Opłata i wymogi techniczne mogą być takim takim elementem zaangażowania a dodatkowo w przypadku wyższych opłat mogą też podnieść rangę konkursu ( lepsze nagrody lub w inne czynniki wymagające nakładów pieniężnych ). Jeszcze 10 lat temu też bym narzekał na organizatorów konkursu klepiąc formułkę o utrudnianiu pokazania swoich umiejętności, jednakże teraz patrząc na wszystko powiem, że nawet początkujący ma teraz znacznie więcej ułatwień niż np. 20 lat temu (same płyty kosztowały 30 pln) . Dobrze jest jednak zaczynać stopniowo - od małych publiczności i z każdą produkcją nieznacznie większych (znajomi, klub filmowy, szkoła, zorganizowanie eventu w jakimś barze z eventami kulturalnymi i dopiero festiwale zaczynając od lokalnych). Wtedy przygotowywanie materiału do warunków emisji stanie się czymś naturalnym i nawet taka osoba nie odczuje wymogów, bo to, co zrobi na dzień dobry będzie już nadawało się do emisji.
I jeszcze na koniec coś, co ludzie sukcesu znają a reszta może się obrazić - nic nie uczy tak jak stracone samodzielnie zarobione pieniądze. Po jednej lub kilku takich porażkach uczeń postara się jeszcze bardziej i zrobi lepiej, chyba, że stwierdzi iż lepsze jest ... np. łowienie ryb.
[Obrazek: i15.jpg]
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości