Szkoła po gimnazjum ? Jaka ?
#1
Od 2-3 lat interesuję się vegasem, montuje w szkole, bo nie stać mnie na org. SV do domu :P

Chciałbym rozwijać swoją pasję po gimnazjum, w jakich szkołach, z jakim profilem powinienem szukać miejsca :P Co się przydaje w takich szkołach (przedmiot) ?

Jak u was zaczęła się przygoda z vegasem ?
Odpowiedz
#2
Myślę, ze zły tok myślenia. Brutalnie powiem, że chyba żadna szkoła nie zaoferuje Ci czegoś sensownego, co Ci się przyda "w temacie". Możesz iśc do ogólniaka, do technikum, jeden pies. Jeśli jesteś pewien co chcesz w życiu robić (a nie podejrzewam, że już teraz wiesz) i np. planujesz jakąś szkołę filmową, to np. liceum plastyczne.
Wszystkie inne - no możesz znajdziesz jakąś o zacięciu dziennikarskim, znaną z jakiś produkcji na festiwalach, gdzie to jest żywe, a nie zajęcia raz na tydzień, o ile nauczyciel nie zachoruje.
W każdym razie sugeruję, byś raczej szukał szkoły która da Ci solidne podstawy na dobre studia, a hobby rozwijał w klubie filmowym, o ile masz taki do dyspozycji. Jest w Polsce jeszcze parę przyzwoitych klubów. Zależy gdzie mieszkasz.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#3
I właśnie z miejscem zamieszkania mam problem, mieszkam niedaleko Poznania, w niewielkiej wsi :/
Odpowiedz
#4
Ja powiem tak: wszystko co potrzebne możesz znaleźć w internecie. Chyba, że koniecznie chcesz jakiś papierek...
Odpowiedz
#5
Nie tyle papierek, co później móc znaleźć jakąś pracę.
Odpowiedz
#6
Najważniejsze jest, jakie prezentujesz umiejętności, a nie papierek. Więc dużo czytać i jeszcze więcej robić...
Odpowiedz
#7
A na jakiej zasadzie działa zatrudnianie ludzi w studiach do montowania filmów ? (nie wiem jak to się nazywa poprawnie)

Biorą tych, którzy są samoukami czy po studiach (jeśli takie istnieją) ? Pytam z powodu braku wiedzy na ten temat
Odpowiedz
#8
Po gimnazjum jest gówno. A już na pewno nie ma szkoły "dla montażystów". To głupia, niepotrzebna zapchajdziura. Dopiero studia. Więc - co wyjdzie Ci bardzo dobrze - wybierz cokolwiek a rozwijaj się ile dasz rady programowo. Przerabiaj tutoriale, drąż tematy, podejmuj się zleceń. I za te trzy/cztery lata już jak uderzysz do szkoły z prawdziwego zdarzenia, będziesz miał nabytą wiedzę i umiejętności.

A co do pracy... Zawsze jest freelancerka.
Ale musisz wiedzieć jedno. Wszystko opiera się na zasadzie "po nitce do kłębka". I zanim dostaniesz możliwości zarabiania prawdziwej kasy, miną długie lata na tworzeniu malutkich zleceń. Potem zarobisz na sprzęt, który otworzy Ci lepsze możliwości i tak dalej. Trwać to będzie długo. Nie zrażaj się.

Cytat:A na jakiej zasadzie działa zatrudnianie ludzi w studiach do montowania filmów ? (nie wiem jak to się nazywa poprawnie)

Biorą tych, którzy są samoukami czy po studiach (jeśli takie istnieją) ? Pytam z powodu braku wiedzy na ten temat

Pierdziel to. Masz być DOBRY i tyle. A do tego - co bardzo ważne - ZORIENTOWANY w temacie. Wiedzieć co dobre i wiedzieć co zwieśniaczające.
Znam gościa, który zrobił intro i relację dla jednego z takich mniejszych festiwali (domy kultury czy inne gówna). A lektorem był... syntezator mowy Ivona. Zleceniodawcom się jednak podobało i nie widzieli w tym nic obciachowego a ja zrywałem boki. Tak się nie robi. Ale też zależy od ASPIRACJI. Ty, czytając ten temat, wychodzi na to, że masz duże, wielkie i poprawne. Wiedz zatem do tego jeszcze to, że to masa pracy jeśli chce się zrobić profesjonalny materiał. Bazować na marży, wynajmować lektorów, sprzęt, rekwizyty itp
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#9
Wiem, że niektórzy teraz się uśmiechną, ale najważniejsza jest wiara w to co chcesz osiągnąć i praca nad sobą. Jeśli chcesz być MONTAŻYSTĄ, to nie musisz montować w arrrrrrr Vegasie, wystarczy moviemaker czy podobne darmowe alternatywy - nawet najlepszy soft typu avid/fcp/premiere/vegas jest tylko narzędziem a liczy się otwarty umysł i pomysły jak zmontować materiał tak, żeby widz chciał z własnej woli siedzieć przed ekranem.
Wiele pomaga znalezienie grona podobnych zapaleńców a może nawet załapanie się na praktyki u mistrza montażu (mentor da znacznie więcej wiedzy praktycznej niż kilka szkół).
[Obrazek: i15.jpg]
Odpowiedz
#10
Cytat:Ale musisz wiedzieć jedno. Wszystko opiera się na zasadzie "po nitce do kłębka". I zanim dostaniesz możliwości zarabiania prawdziwej kasy, miną długie lata na tworzeniu malutkich zleceń. Potem zarobisz na sprzęt, który otworzy Ci lepsze możliwości i tak dalej.

Nie, nie wszystko działa w ten sposób. Z całym szacunkiem Bunch, ale sam, mimo długotrwałych prób, jakiegoś tam portfolio i sporej reklamy w sieci nie jesteś zalewany zleceniami.
To tylko jedna z dróg, ale raczej uzupełniających. Oczywiście, inwestować w sprzęt i w siebie. Czyli także i w literaturę, nie tylko pierdy z internetu. No i robić, robić, robić, weryfikować (np. startując w konkursach, ale nie jakiś gównianych typu "Reklama frugo" czy najlepszy bank, a organizowanych przez kluby i organizacje filmowe).
Ale! Zadaj sobie pytanie, co jest Twoim celem. "Sztuka wyższa"? Po prostu kasa? Życie w centrum akcji? Czy chcesz uczestniczyć w "dużym" filmie? Czy zostać ślubokrętem? Czy może być pracować w telewizji?
Każda z tych prac ma swoja specyfikę.
Ślubokrętem możesz zostać tak po prostu. Inwestycja w sprzęt, potem w lepszy sprzęt (droga Buncha), do tego jakiś film korporacyjny od czasu do czasu, studniówka itp. Nie potrzeba Ci do tego ani szkół, ani nawet - niestety talentu.
Plusy: sam jesteś sobie sterem, żeglarzem, okrętem, lejesz na szkoły i robisz kasiorę. Szybki start, szybki zysk.
Minusy: twój brak talentu i dwie lewe ręce błyskawicznie zweryfikuje rynek i kredyty będziesz spłacał z zasiłku dla bezrobotnych. A jeszcze Ci mogą gębę obić :) Bardzo duża konkurencja, praca w stresie i często z trudnym upierdliwym klientem, trudno robić coś twórczego i spełniać się artystycznie. Wiele zależy od znajomości, szczególnie w wideo korporacyjnym.

Możesz sięgnąć po "prawdziwy film". Jedna ze szkół filmowych czeka na Ciebie, ale pamiętaj, że żeby się tam dostać, musisz już coś umieć. Rozwijać się, oglądać dobre filmy, nie YT, czytać dobre książki, analizy, współpracować z ludźmi, kręcić filmy. W momencie kiedy kiedy dostaniesz się do szkoły filmowej istnieje duża szansa (aczkolwiek nie pewnik!), że załapiesz kontakty w tzw. środowisku i zapoznasz się z profesjonalnym sprzętem. Jest szansa, że niezależnie od ew. dyplomu załapiesz się do jakiegoś zespołu.
Plusy: prawdziwe kino, jesteś PRO, czasem duze pieniądze a na pewno przygoda.
Minusy: bierz pod uwagę, że jednak zwykle nie jest to etat, czasem życie na walizkach. Droga długa, wcale nie gwarantująca chleba, wymaga spore determinacji.

Kolejna szansa to mając oczywiście jakąś praktykę i portfolio i trochę szczęścia, możesz się wkręcić w jakąś kablówkę a potem w większa TV.
Plusy: przy odrobinie szczęścia obsługujesz fajne imprezy, robisz reportaże, masz na chleb. Szansa, że załapiesz się na jakieś zleconko przy reklamie itp.
Minusy: zwykle jesteś traktowany nie najlepiej, praca na umowę zlecenie, stres (robota na wczoraj), tak jak czasem łatwo załapać taką pracę, równie łatwo stracić.

Wiele zależy od kontaktów z ludźmi, polecenia, ale przede wszystkim - od tego co umiesz. Całość tego przydługiego postu podsumował bym jako ora et labora.
Czyli dużo się uczyć i jeszcze więcej robić. Ćwiczyć, dawać do oceny, ćwiczyć, poprawiać, doczytać, ćwiczyć.
Na jakąś specjalną szkołę nie masz się co napalać. W Zespole Szkół Komunikacji w Poznaniu istnieje klasa filmowa, jest nawet "studio telewizyjne", ale niczego specjalnego tam nie robią o ile wiem. Powód? Nie bardzo można znaleźć odpowiednią kadrę za szkolne pieniądze, no i uczniowie po początkowym zapale szybko się nudzą.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości