Filmik o grze Plemiona
#1
Witam wszystkich, jestem nowa na forum i jeszcze nie mogę dodawać tematów tam gdzie ich miejsce. Udało mi się tu stworzyć temat, którym chciałabym się z Wami podzielić.
Uwielbiam montaż, przeważnie montuję filmy ślubne, tworze teledyski, może kiedyś też będzie okazja to Wam je zaprezentuje. Tym razem jednak chciałam pokazać filmik z gry, który zrobiłam na życzenie kolegów i koleżanek z Plemion :) Ogólnie bardzo mnie to rozbawiło, nigdy wcześniej nie zajmowałam się takimi głupotami. Teraz to się zmieniło :)
Zalogowałam się na tym forum ponieważ chciałabym nauczyć się czegoś nowego. Montażu uczyłam się sama, nikt mi niczego nie pokazywał. Czytając Wasze posty, widzę że jest tu kilka ludzi, od których można jeszcze się czegoś nauczyć.
Wystarczy tego gadania :) Daje link filmiku, który zrobiłam na konkurs plemion. Nie bójcie się komentować. Od razu uprzedzam że jest słaby głos ale to dlatego, że lektorem był chłopak z gry i nagrał mi tekst na dyktafon. A skoro miała być to prezentacja naszego plemienia to odrobina realu dodała wiarygodności, że grają tam ludzie i dobrze się bawią.



Odpowiedz
#2
Ooo to Plemiona jeszcze istnieją? Już niemal zapomniałem o tym.
Co do filmu - no film jak film, w środowisku graczy zapewne do przyjęcia, chwała Ci, że jakiś "mrygadeł" nie powkładałaś.
Ale ogólnie wszystko co dobre totalnie spieprzyłaś muzyką. Ani nie pasuje do obrazu, ani do podkładu lektora. Brzmi to fatalnie. Do tego muzyka jest zbyt zbyt głośna w stosunku do lektora. Trzeba było dobrać więcej krótszych kawałków ilustrujących historię plemienia (muzyka ma w filmie coś opowiadać, komentować, wywoływać uczucia a nie po prostu napieprzać).
Zwróć też uwagę, że muzyka jest tu, oprócz tego, ze za głośna i bezsensownie dobrana - "zbyt dobra". Coś jak fotografia nalepiona na obrazie olejnym.
Chciałbym zobaczyć jakiś Twój teledysk, jak łączysz muzykę z obrazem. Tu dałaś ciała na całej linii.
No i dajmy spokój Sanatonowi - tu powinien być jakiś kawałek instrumentalny, może być i nawet "wojenny" ale raczej neutralny, taki do podkładu. Główny elementem jest jakby nie było historia plemienia, to nie teledysk!

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#3
Dzięki za sprowadzenie na ziemię :) Może kiedyś się odważę pokazać jakiś mój teledysk ale najpierw muszę pozbierać się po Twoim komentarzu.
Nie, nie... to żart, częściowo zgadzam się z Twoim komentarzem. Rzeczywiście, to nie teledysk ale nie masz pojęcia jak ciężko dogadać się z ludźmi z internetu żeby nagrali Ci kawałek tekstu. Najpierw powstał teledysk a potem dostałam przeczytany tekst. Nie wiedziałam co z tym robić, było mało czasu i wyszło jak wyszło. A tak w ogóle to najpierw dostałam przeczytany tekst od dziewczyny, która czyta na końcu. To ona miała być głównym lektorem. Nie masz pojęcia jak to brzmiało (ona nie wymawia "r"). Na szczęście ten chłopak uratował całą sytuację, przysłał mi w ostatniej chwili plik i koleżankę wysiudałam z głównej roli na koniec z wierszykiem :)
Mam pytanie, czy można w Sound Forge naprawić tak słabo nagrany głos? Próbowałam poprawić jego jakość ale nie udało mi się.
Odpowiedz
#4
Ale ja się nie czepiam dźwięku lektora - ma to jakiś swój swój urok. Poprawić na pewno troszkę można - ale tu koledzy od dźwięku powinni się wypowiedzieć.
Po prostu dobierz do tego filmu jeszcze raz muzykę albo chociaż ją zdecydowanie ścisz. Nie może podkład zagłuszać pierwszego planu.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#5
Co do dźwięku - zawsze można coś ''wyciągnąć'', ale szczerze mówiąc - lektor nagrywał się chyba telefonem. Jakość dźwięku jest fatalna - przynajmniej na początku - dalej nie miałem już ochoty oglądać.

jak to się mówi - ''gówno też można obrabiać - ale to ciągle będzie gówno''
Odpowiedz
#6
(09-17-2011, 19:28)efix napisał(a):  Chciałbym zobaczyć jakiś Twój teledysk, jak łączysz muzykę z obrazem. Tu dałaś ciała na całej linii.

Nareszcie miałam trochę czasu żeby Ci coś wrzucić:



Odpowiedz
#7
Aha... myślałem raczej o teledysku a nie wedding video, no ale OK.
Najfajniejsze z całego filmu był pomysł wrzucenia panny młodej do wody. Fajna pupa.
Zdjęcia - no "ślubne", ładne, ale nie rzucają na kolana. Parze młodej by się podobały, ale np. w scenie gdzie pan młody robi salto, pani młoda jest już praktycznie za krawędzią ekranu podczas oglądania w na TV.
W sumie nie wiem co to jeszcze można o tym napisać... Chciałem zobaczysz, jak montujesz dźwięk z obrazem. Tu takiego montażu nie widzę, jest to po prostu zlep "słodkopierdzących" ujęciem z podkładem muzycznym. Muzyka w żadne sposób nie współgra z obrazem. Skoro decydujesz się zrobić klip jako formę pamiątki, to taki klip musi też posiadać swój scenariusz, dramaturgię. Dla tych ludzie to ma być coś, za co dostaną Oscara. A jak mają dostać Oscara to Ty musisz im pomóc go zdobyć.
Ty się nie wysiliłaś. Zrobiłem eksperyment - wybierałem losowo kawałki z jakieś składanki "100 golden love songs" - pasował KAŻDY.
Tak nawiasem mówiąc - nie odważyłbym się parze młodej podłożyć do klipy piosenki zmiksowanej z "O Fortuna". Takie mocno dwuznaczne w perspektywie małżeństwa :)
Podsumowując - spokojnie to sprzedaż, ludziom się będzie podobać, ale ogólnie jeśli chodzi o montaż - średnie. Wg mnie oczywiście. Masz opowiadać, a Ty po prostu wypowiadałaś słowa.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#8
(09-24-2011, 23:14)efix napisał(a):  Aha... myślałem raczej o teledysku a nie wedding video, no ale OK.

Chyba nie czytałeś uważnie co napisałam wcześniej :) Pisałam, że montuje filmy i teledyski ślubne. Jeśli są jakieś inne filmiki to najczęściej moje prywatne :)
Niestety mogę tylko zaprezentować to co uwielbiam robić i to co robię na co dzień czyli "wedding video". Rozumiem, że jeżeli chodzi o Twój gust to byś nie wybrał mojej usługi i masz rację. Dlatego jest coś takiego jak konkurencja, idziesz tam gdzie Ci odpowiada cena lub podoba Ci się to co widzisz i słono za to płacisz.
Jak lubisz jak Cię mdli to możesz obejrzeć jeszcze jeden wedding video. A jak nie to nie oglądaj, nie chciałabym Ci robić krzywdy (to nie w mojej naturze) :)



Odpowiedz
#9
Cytat:Uwielbiam montaż, przeważnie montuję filmy ślubne, tworze teledyski,
Zaprezentowałaś "nie-ślubny film", więc przyjąłem, że "tworzę teledyski" oznacza, że oprócz ślubokrętcwa coś tam sobie jeszcze dłubie, niekoniecznie teledyski ślubne. Ale skoro dałaś ślubny, to ślubny oceniłem. I to nie jest kwestia mojego tego, czy lubię taki filmy czy. Uważam po prostu, że jako film taka produkcja rządzi się takimi samymi prawami z tego punktu widzenia po prostu jest to słabiutkie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że po prostu nakład pracy musi być jakoś adekwatny do tego, co klient jest skłonny zapłacić. No i też przyjmuje, że większość chce takich radosnych filmów wśród fal (jakaś taka moda teraz, że nawet jako bierze ślub w górach to jedzie nad morze na sesję...)
Podsumowując - oceniałem Twoje dzieło pod kątem tego, o czym mówiliśmy - montaż z nakierunkowaniem na jakieś współgranie obrazu i dźwięku. A tego tam po prostu nie widzę.
Teksty z cyklu "jak Ci się nie podoba nie oglądaj, możesz sobie darować", nie rusza mnie to. Skoro publicznie prezentujesz, wypowiadam się, by ktoś z tego miał pożytek. Wszak każdy może wyrazić swoją opinie i napisać, ze nie mam racji.
Drugie wideo. Główny zarzut jak przy pierwszym - obraz sobie, muzyka sobie. To nie żaden teledysk, obraz w jakikolwiek sposób nie współgra z obrazem. Nie wiem na jakich zasadach dopierasz podkład, czy "tak sobie życzy para młoda", czy to Twój wybór, ale tu znowu piosenka jest znów nietrafiona. Już pomijam, że utwór to cha-cha-cha a parę przez cały film tańczy walca, to "Sway" to jednak południowoamerykański kawałek wręcz ociekający seksem. Ona, bezsilna w jego ramionach, na parkiecie gdzie inni tancerze są nieważni śpiewa "Kołysz mnie, wygnij mnie", aż czuć, jak są ze sobą spleceni. Ty na filmie masz, że tak zacytuję Stuhra, "późne rocococo" i latino totalnie moim zdaniem nie pasuje. No ale ok, nawet jakby to odpuścić, to (to się tyczy także poprzednie klipu) stosujesz (abo oosba która to filmuje, bo nie wiem kto to robi) zasadniczo tylko dwa plany. A gdzie zbliżenie, detal? Nic tak nie tworzy miłosnej atmosfery na filmie jak oczy i usta.
Dalej - jeżeli film miał być taki "magiczny" (przywalone filtry "mgliste"), to trzeba kombinować i tak ustawiać kamerę, by na magicznym filmie nie znalazły się elementy typu betonowy ohydny płot, samochód dostawczy, parking.
Końcówka wygląda jak dorobiona na siłę - dla mnie film powinien się skończyć w momencie tego radosnego wyskoku (nawiasem mówiąc tak średnio pasującego do całości), wszystko co jest dalej, to już zupełnie przypadkowe ujęcia, wrzucone chyba losowo.
Fajny był początek i koniec - ujęcie z bramą. Choć akurat bym się długo zastanawiał, czy jako ostatnie ujęcie dawać bramę, ze względu na symbolikę. No ale symboliki już dziś nikt nie odczytuje zbyt dobrze a ładnie to wygląda.
Teraz tak - nie piszę tego, by Ci dokopać, tylko byś stawiała wyżej poprzeczkę (oczywiście po przeliczeniu, na ile Ci się to opłaca, jednak z tego żyjesz). Ja nie jestem wrogiem wedding video jako takiego, ale wychodze z założenia, że jeżeli wychodzimy poza schemat kościół-chleb-pierwszy taniec-tort-świenia-oczepiny, to trzeba przycisnąć zarówno parę jak i siebie, by wyszło to tak, by znajomi zbierali szczęki z dywanu.
A czy z usług bym skorzystał - pewnie i tak, ale póki co, mam to już daaaaaaaawno za sobą :)

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#10
(09-25-2011, 13:11)efix napisał(a):  mam to już daaaaaaaawno za sobą :)

Pewnie efekty ślubne robione jeszcze na Amidze ;)
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości