I'm alone - fabularna produkcja krótkometrażowa.
#1
Witam,

"I'm alone" to moja trzecia produkcja krótkometrażowa, po "Mind is a prisoner" i "Wspomnieniach z wakacji".

Zdjęcia, montaż, muzyka i scenariusz: Kacper Sokołowski

Nie wiem czy piszę w dobrym dziale, ale z tego co się orientuje to moderator zadecyduje czy przenieść wątek do działu "Nasze filmy".

Zapraszam do obejrzenia:





Odpowiedz
#2
Dzień dobry Prosze Pana.
Może przejdziemy na "Ty"? No w bo przecież efix też jest stary a jemu mówię po imieniu.

(świetny prolog mi wyszedł :D ha-ha )

Okej, teraz na serio.
W końcu obejrzałem. W zasadzie to dodałem sobie go do "watch later" już jakiś czas temu. Zwęszyłem klimat, zaciekawił mnie początek. Ta moja melancholia! I postanowiłem, ze jak będę miał czas na na bank obejrze od deski do deski.

Podziwiam Cię za wkład pracy. Praktycznie wszystko możesz zawdzięczac włąsnym rękom i umiejętnościom. Nawet wsłuchiwaliśmy się w muzyke, która byyła autorska a takich "wielozadaniowców" na anszym forum (i w ogóle w kraju) bardzo mało. Także chylę czoła przed takimi umiejętnościami. Poziom techniczny filmu jest taki, o którym ja mogę jedynie pomarzyć, ale to nieistotne. Chciałbym pochwalić Cię za wkład pracy nad filmem. Widać było bowiem sporo ujęć, do tego sceny rozgrywały się na zewnątrz (a z takimi to jest zawsze dużo niespodzianek i zszarganych nerwów). Polskie (bardzo amatorskie) kino bez budżetu przyzwyczaiło nas do dwóch rzeczy... Jeśli akcja dzieje się poza własnym domem, musi to być las. Druga sprawą jest jakość takich filmów. Ale zostawmy ten syf bo my tu nie o tym...
Była też w miarę płynnie przesuwająca się kamera i tego typu operatorskie rzeczy. To się chwali. Montaż, muzyka, zdjęcia. Właściwie najbardziej chwalę to, że jeden człowiek zrobił wszystko. To się zawsze będzie cenić.

Natomiast jeśli mam przejść do fabuły filmu, sensu, jakiegos morału to już zaczyna się problem. Niestety nie wiem o czym jest ten film. Mam wrażenie jakby wycięto z niego jakieś 15 minut. Mogę prosić o jego analizę?

PS
Masz chyba jakiś błąd na napisach końcowych bo widziałem wielki płat przesuwającego sie obrazu a chyba chciałeś dać winietowanie by nie było widać obwódki.
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#3
Hej,

scenariusz nie jest zbytnio dopracowany, to fakt.

Generalnie chodzi o to, że mężczyzna żył w konflikcie z kobietą, nie szanował jej i zachowywał się wobec w niej nie w porządku (dość ważna jest tu scena z krótkim dialogiem*). Nie doceniał roli jaką pełnił ten związek w jego bogatym materialnie, ale poza tym raczej nudnym życiu. Nagle to co nadawało jakiś większy sens jego życiu zostaje odebrane przez los (nie jest istotne co kierowało mordercą, on jest uosobieniem niszczycielskiego siły fatum). Bohater zdaje sobie sprawę z tego jak kochał kobietę dopiero po najgorszym - jej śmierci. W apartamencie w Intercontinental Hotel urządza wigilię, której nie zdążyli już spędzić razem. Nie po to żeby odpokutować swoje winy (nie przebaczy sobie bowiem nigdy). Nie może raczej pogodzić się z jej odejściem i wmawia sobie, że ona wciąż żyje, neguje całe wydarzenie. Moment krytyczny i załamanie się tej iluzji przychodzi jednak z momentem zamiaru nalania wina do drugiego kieliszka. Mężczyzna podchodzi do okna i wspomina ukochaną. Niestety to najwyraźniejsze, jedno z ostatnich wspomnień, jest to wspomnieniem wyraźnie negatywnym.
*W scenie z dialogiem ważny jest sposób filmowania. Nie poznasz twarzy kobiety. Kamera zawsze pokazuje ją 'od tyłu' i raczej oszczędnie. Podkreśla to chłodność relacji między postaciami. Kobieta w filmie jest anonimowa. Bohater ani razu na nią nie spogląda, nie poświęca jej ani odrobiny swojej uwagi. Bowiem w życiu często jest tak, że mamy w nim tyle dobrego, zachowujemy się natomiast tak jakbyśmy tego dobra w ogóle nie zauważali. Przywykamy do niego, nie potrafimy już więcej czerpać z niego radości, dopiero jak zostaje nam odebrane odczuwamy pustkę, której nie raz nie da się wypełnić.

Bohater filmu musi zginąć. Stracił wszystko co kochał i co go trzymało tak długo przy życiu. Los spowodował, że jego ukochana została brutalnie zamordowana, los umożliwił pomstę na oprawcy (broń zabójcy zacięła się - co nie zdarza się przecież zbyt często), los jest też jednak odpowiedzialny za śmierć mężczyzny - początkowo miał on zginąć popełniając samobójstwo, ale scenariusz uległ szybkiej metamorfozie w wyniku mojej pomyłki (nie wziąłem na plan ważnego rekwizytu).

Uff...to by było mniej więcej na tyle :). Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas.


Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości