Piractwo - czyli kijem w mrowisko
#1
Tak Was chciałem trochę sprowokować, nie ukrywam też, że z kolei mnie swoimi tekstami do tego sprowokował Bunch.
Zdaję sobie sprawę, że co najmniej 90% tego forum jedzie na piratach, choćby dlatego, że ma lat powiedzmy 14, szczytem marzeń jest zrobienia fragmovie albo jakiegoś parkoura najlepiej z z dużą ilość plam, rozjechanych kolorów, mrygadyłek i rosnących zawijasów, koniecznie z ogromnym 'present' (pisownia celowa...), 'studio' i 'copyright'.
Tym bardziej - nie pytając kto ma legala, kto nie i uogólniając temat - chciałbym poznać Waszą opinię na temat piractwa w Polsce. Chciałbym Wam wskazać jeden aspekt pomijany zwykle we wszelkich dyskusjach (może jednak padnie taki argument), ale najpierw chciałby wysłuchać Waszych opowieści. Dla ułatwienia zawężę temat: dyskusja dotyczy programów użytkowych (nie gadamy o mp3, grach, filmach itd.), terenu Polski i pytanie kieruję szczególnie do tej młodszej części, która nie podjęła jeszcze pracy.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#2
Szczerze wątpię, aby zawiązała się ciekawa rozmowa na ten temat.
Odpowiedz
#3
No a ja jestem cholernie ciekawy jakie usprawiedliwienie wymyślą ludzie, dlaczego używają piratów w kontekście drogi do kariery.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#4
Podejrzewam, że wszyscy sobie ten temat zleją, przychodzą zadadzą pytanie, dostaną odpowiedź i już ich nie ma.
Odpowiedz
#5
(10-16-2010, 22:45)efix napisał(a):  (nie gadamy o mp3, grach, filmach itd.)

To w takim razie nic nie mogę napisać jak nie gadamy o filmach itd.
Ja piractwo popieram ze względu na to, że daje nam dostęp do rzeczy, których w legalny sposób nie sposób zdobyć, a są one dla nas bardzo ważne.


Uogólniając, uważam że powodem piractwa są troszkę zbyt wysokie ceny.
50% w dół i piractwo spadnie.
A kolejną sprawą jest niechęć kupowania w ciemno. Potem się okaże, że soft ma błędy albo że użytkownik nie nauczy się go używać i wydaną kasę w błoto wyrzuci. Różnie jest z kompatybilnością jak wiemy. A tak pobierze sobie z neta (wersja trial jest dajmy na to za krótka) i się przekona sam jak poprawnie scrackuje dobrym crackiem, czy program mu leży czy też nie - w pełni bezboleśnie. Jak leży - to kupi. Jak nie leży to nie będzie używał bo nie umie. A nikt na tym nie traci.

Inna sprawa, że producenci np. gier chcą sobie np. 250 PLN (po-pier-do-le-ni!) za grę na Xboxa - Red Dead Redemption.
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#6
Szczerze i bez bicia się przyznam, że gdyby nie piraty, nigdy bym sobie nie mógł pozwolić na oryginały:) Na piratach nauczyłem się większości rzeczy, które potem przydały się w pracy, a która dała mi środki na oryginalne oprogramowanie. I oczywiście przewaga oryginałów jest bezdyskusyjna, jeśli mówimy o programach.

Trochę inaczej jest z filmami czy muzyką. Niektórych tytułów próżno szukać w sklepach. Inna sprawa, że niektóre filmy obejrzę do końca i od razu kasuję, przy niektórych nawet nie dotrwam do końca i też lądują w koszu. Ale też na półce jest trochę filmów, które kupiłem po obejrzeniu tylko dlatego, żeby je mieć w oryginale:)

Profesjonalne oprogramowanie musi kosztować, bo generuje ono właścicielowi zyski, nieraz ogromne. Ale z kolei cena oprogramowania powszechnego i niezbędnego do pracy jest czasami kosmiczna. I to jest główna przyczyna piractwa. Jeśli nie mam środków na zakup oryginału albo na kurs, jak mam się nauczyć obsługi? A znajomość tegoż jest np. potrzebna w przyszłej pracy. Inna sprawa, że wielu ludzi ma na dysku najnowsze wersje AAE, 3DMax i innych kombajnów graficznych tylko po to, żeby raz na jakiś czas dodać w PS głupi podpis pod zdjęciem...

Jestem przeciwny piractwu, ale dopóki ceny będą tak znacznie odbiegać od środków przeciętnego Kowalskiego, to będzie istnieć nadal. Niestety.
Odpowiedz
#7
(10-17-2010, 1:17)Bunch napisał(a):  Uogólniając, uważam że powodem piractwa są troszkę zbyt wysokie ceny.
50% w dół i piractwo spadnie.

I chyba tyle w temacie. Zbyt niskie zarobki w Polsce dla statystycznego Nowaka, a zbyt wysokie ceny programów (niektóre kosztują tyle, co kilkuletni samochód). Gdyby zmieniło się to pierwsze, piractwo spadłoby na pewno. Wówczas cen programów nie należałoby nawet obniżać, bo każdego pracującego byłoby na nie stać.
Odpowiedz
#8
no CENA CENA to jeden z głównych problemów. oczywiści jej obniżenie nie zmieni wszystkiego, ale cześć ludzi przekona. Nie zarabiamy tyle co na tzw "zachodzie" a płacić za wszystko musimy tyle samo.

Do tego dochodzi stosunek jakości do ceny. Antypiraci używają durnego argumentu typu "nie ukradłbyś samochodu", może i tak, ale też nie kupiłbym samochodu, w którym odpadają kola po włączeniu radia, czy tez takiego który po pół roku się rozleci i nie będzie już dopuszczony do ruchu - a tak działa większość programów.

Jedźmy już po samym vegasie - kolejne wersje za których upgrade trzeba płacić GRUBE pieniądze, to zwykle tylko kosmetyczne poprawki - najczęściej poprawa BŁĘDÓW które nie powinny się pojawić w poprzedniej wersji (ale i tak dochodzą nowe błędy :P ).

A jakbyśmy chcieli jechać po SONY ;) no to zawsze można przytoczyć argument jak to "delikatnie poprawiali" wpisy o sobie na Wikipedii aby polepszyć swój wizerunek - bardzo uczciwe... :P

Owszem posiadam oryginalnego vegasa, a nawet dwie wersje, ale kupiłem je tylko w sytuacjach bardzo korzystnych promocji. Cena typu 2500 za ten program w Polsce to "legalne" złodziejstwo i tyle, może i ktoś sobie zarobi na tym programie potem więcej, ale może nie - powinno się płacić za produkt, a nie potencjalne możliwości.
Owszem kiedyś byłem przeciwny piractwu, ale teraz gdy widzę jak działają firmy i organizacje "antypirackie" (to jest balansowanie na granicy prawa i to zwykle z tej nielegalnej już strony), nie będę płakał po ich utraconych ukochanych pieniążkach.
A wszelkie takie sytuacje właśnie użytku "wielkich" programów do zabawy uznałbym za taka cichą niepisaną wersje "edukacyjną" ściganie tego przez firmy było by raczej strzałem sobie w kolano (NIC na tym nie tracą, a mogą zyskać potencjalnie klienta... lub stracić na zawsze)
Odpowiedz
#9
No to teraz zobaczymy jaką górnolotną ripostą zaskoczy nas efix...
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#10
OK, to teraz chciałbym Wam zwrócić uwagę na trochę inny aspekt.
Wszystko się zgadza, przy dużo mniejszych dochodach płacimy tyle samo. Firmy, w tym Sony grają w *** każąc płacić tak na prawdę za poprawę błędów i działalność organizacji antypirackich (już nie wspominając o ZAIKS i innych takich. Abstrahując od tego, czy triale są za krótkie itd. wróćmy na chwilę właśnie do zarabiania pieniędzy.
Jednym z argumentów przytaczanych przez piracących jest to, że tak na prawdę firma nic nie nie zyskuje, ale i traci. Zwykle to zachodnie wielkie firmy sprzedające soft za tysiące dolarów. Co prawda nie doceni wartości programu nikt, kto nie napisał linijki kodu i nie wie ile pracy to kosztuje. Ile kosztują narzędzia i wiedza. Czasem to malutkie firmy, 3-4 osobowe które z tego żywią swoje rodziny. Takie jak Wasze. Ale to też zostawmy na boku. Mówiłem, żebyśmy skupili się na zarabianiu pieniędzy w Polsce.
Wyobraźcie sobie, że macie grupę przyjaciół, czy sąsiadów na jednym osiedlu. Chodzicie razem na piwo. Bawicie się. Czy do takiego kumpla idziecie i kradniecie mu mąkę i cukier, by potem zabłysnąć w okolicy jakie robicie świetne ciasto?
Do czego zmierzam. Tak długo, dopóki Janek czy Kasia, choć to moralnie naganne (bo wiele rzeczy zrobią na darmowym sofcie tyle, ze muszą się bardziej napracować), robią sobie jakieś bzdety na YT, zadanie domowe czy filmik z wygłupami w stylu "Będąc młodym gangsterem" - przymykam na to oko. Tak samo przymknę oko, jak młody twórca robi sobie jakieś zakręcone grafiki na spiraconym szopie.
Problem się zaczyna później. Właśnie w momencie zarabiania pieniędzy. Jak widać choćby po tym forum, ludzie tak na prawdę mają kasę - mają wypasione kompy, kamery, tak prawdą a Bogiem stać ich nawet na legalnego Vegasa i to bez promocji (na raty oczywiście...). Za to nie mają wiedzy lub mają ją bardzo mizerną (zarówno o technologii jak i sztuce filmowania).
Weźcie teraz przypadek, że dwie takie osoby kończą szkołe średnią czy studia i postanawiając rozpocząć najprostszy biznes filmowy, czyli powiedzmy wesela i proste reklamy.
Takim ludziom patrzy na ręce konkurencja i organizacje antypirackie. Zwykle więc, ze zdrowego rozsądku ludzie w tym momencie się legalizują, czyli robią inwestycje. W tym momencie godzina ich pracy zaczyna kosztować określone pieniądze. Bo musi (powinna!) amortyzowac sie eksploatacja kamery, prowadzenia firmy, nabycia wiedzy (czas, książki, kursy), musi starczyć na ZUS i podatki no i na rodzinę.
Wydali więc ileś pieniędzy, podzielili rynek między siebie nawet, ustalili realne ceny na usługi.
W tym momencie pojawia się student, który jak to student - a) groszem nie śmierdzi b) jedzie na piracie c) robi za 1/3 ceny.
Czyli - wkład własny praktycznie żaden, jeszcze część roboty zrobi na uczelnianym kompie. Zrobi szybko, tanio, niekoniecznie lepiej.
Ale klient usłyszy, że ktoś taki film zrobił za 1000 zł, a Wy chcecie za trzy. Czyli na pewno go okradacie. W tym momencie obaj wcześniej wymienieni zaczynają schodzić z ceny, byle się utrzymać. Na koniec jeden nie wytrzymuje, zamyka biznes. Co oznacza, że nie płaci podatków, nie wydaje pieniędzy dzięki którym m.in. może się taki student uczyć, być może jego dziecko nie może iść na studio.
Taki trochę efekt motyle.
Bardzo ładnie to pokazano w "Piekle pocztowym" Prachetta, gdzie z pozoru niewinne oszustwo powoduje potężne skutki wcale nie dal firmy, tylko dla normalnych ludzi.
Czyli - to, że robicie lub będziecie używać piratów do JAKIEJKOLWIEK działalności zarobkowej, tak na prawdę dla producenta tego softu nie jest aż tak bolesne, ale jesteście po prostu skończonymi świniami i złodziejami w stosunku do swoich kolegów i koleżanek, do ich rodzin, dzieci itd. Do tych, z którymi idziecie na piwo, którym wysyłacie gwiazdkowe życzenia.
Po prostu.
Oczywiście ktoś powie, że nie można być frajerem, ale to właśnie na pewnej elementarnej uczciwości zbudowano wielkie gospodarki.
Prawda jest też taka, że na 100 osób zajmujących się filmowanie za pięniądze tak na prawdę powinna to robić jedna. Dlaczego? Bo pozostali dostarczają produkt miernej jakości i źle kształtują gust konsumenta.
Oczywiście, są tani piekarze i drodzy, dobre restauracje i mcdonalds, dobrzy mechanicy z certyfikowanym sprzętem i kolesie z młotkiem. Dla każdego jest nisza na rynku. Ale biorąc pod uwagę, ile realnie trzeba włożyć w ten biznes - czy na prawdę zależy nam na tym, żeby standardem jakościowym i cenowym było wino Komandos, czy może jakiś bardziej markowy trunek? Czy mając piwnicę dobrego wina sprzedawałbyś je w cenie jabola? A pozwolił byś, żeby pokątny wytwórca sprzedawał pod marką "wino" jakiś podejrzany ferment?
A na koniec - Ci, co podejmą wyzwanie i zaczną zarabiać na filmie pieniądze, zobaczą, jak gwałtownie zmieni się ich podejście do piractwa, jak ich jakiś studenciak wydyma ze zlecenia...

Spójrzcie na to z tej strony. Nie wielkiej kompanii, tylko sąsiada z drugiej strony ulicy...

A z innej beczki - Red Dead Redemption. Prosta piłka, skoro uważasz, że jest za drogie, to bojkotuj firmę! Nie kupuj! I tyle! Albo pisz protesty. Zresztą - rozumiał bym Twoje 'popierdoleni' gdyby chodziło o chleb, wodę, lekarstwa...
Osobiście w takich wypadkach preferuję postawę Diogenesa z Synopy. Na prawdę ułatwia życie, człowiek jest zrelaksowany, nie drze papy na forach przy byle okazji itd. Tak tak, Bunch, czasem warto nauczyć się żyć w beczce i wsuwać rzepę...

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości