Marazm
#1
Witam.
Chyba dość spotykany problem mnię się przytrafił. Otóż zacząłem swego czasu robić film dla siebie i znajomych z pewnej gry, który miał być podsumowaniem moich dokonań i w sumie pożegnaniem ze sceną. Materiały są (w formie dem), scenariusz w zgrubnych zarysach, nawet film zapowiedziałem, żeby mieć motywację, ale... Na pewnym etapie zabrakło mi inwencji, więc zrobiłem sobie przerwę, aby podejść do tematu na świeżo i bez żadnej presji za jakiś czas. Tymczasem mija ponad pół roku i nie dokleiłem do filmu nawet jednej klatki:/
Chcę ten film skończyć, mam na to ciśnienie wewnętrzne, zresztą paru znajomych też na to liczy, ale nie potrafię się sprężyć i chociaż przeznaczyć dziennie na niego godziny. Wymaga on podejścia bardzo osobliwego, bo nie jest to po prostu record/show, ale pokazanie całej poezji w grze, która jest dość... hmm, elitarna powiedziałbym.

Dość o tym - jak się przemóc, żeby dokończyć zaczęty dawno temu projekt, który na dodatek ma sporo błędó, których już nie można wyeliminować? Jak usiąść do czegoś, co już dawno zarosło kurzem? Wiem, że nic na siłę itd., ale przecież ta godzina dziennie to nic wielkiego. Mieliście takie problemy? Jak to przezwyciężyliście?
[edit] Mam w obecnej chwili jakąś minutę filmu (sic!), nad którą spedziłem masę czasu, więc nie wchodzi w grę skasowanie całego projektu.
Odpowiedz
#2
Cytat:Mieliście takie problemy? Jak to przezwyciężyliście?
Tak. Motywacją może być to aby rozpoczęty projekt skończyć i mieć z tym wreszcie święty spokój.
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#3
Powiem tak. Z perspektywy czasu pewne rzeczy wydają się totalnie nieistotne. Zawsze też będziesz miał dyskomfort, ze włożyłeś ileś pracy a nie skończyłeś. Prawda jest taka, że każdy z nas ma lub miał ulubiony kocyk, matchboxa, kij do golfa czy buty, z których się po prostu... wyrasta.
Przeprasza z góry jeśli Cię urażę, ale -co prawda nie wiem, co w tym wypadku oznacza 'elitarny', ale dla mnie w tych kategoriach są gracze-zawodowcy, znani i rozpoznawani na całym świecie. Tak na prawdę tracisz czas i energię - sorry jeszcze raz - ale na pierdoły. Za chwilę nikt nie będzie pamiętał o scenie, demach itd. Może tę energię, którą chcesz wpompować w pozostawienie po sobie śladu, które za rok będzie już wszystkim obojętny (jeśli na prawdę chcesz się pożegnać) skierujesz na zrobienie nowego, zajebistego projektu, z którego przy okazji będziesz miał być może nie tylko przyjemność ale i kasę?

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#4
Kasę? Metodą na kasę jest też robienie czegoś za darmo, hobbystycznie a jak to będzie dobre to być może posypać się drobna kaska może. Komuś się spodoba, kto będzie chciał coś podobnego mieć i zapłaci.
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#5
Z robieniem filmów z gier jest to tak, że tak naprawdę od nich się zaczyna. W między czasie jak dobrze pójdzie to łapie się suby na yt i staje się bardziej rozpoznawalnym, a potem to już nie trudno o zarobienie jakiś(może nie największych) pieniędzy.
Odpowiedz
#6
Że co? Że ludzie zaczynają od filmów z gier, śluby itd.? :) Ludzie, skąd Wy bierzecie te teorie?
Z 'filmów z gier' to można się jedynie nauczyć paru efekciarskich sposobów śmiecenia na ekranie oraz - o ile ktoś ma talent i choć odrobinę poczytał - troszkę montażu. Nic poza tym.
Poza tym jeśli dobrze zrozumiałem, ender jest tu podmiotem bardziej jako gracz niż jako twórca filmików, filmiki są niejako podsumowanie jego skilla w grze? Czy źle zrozumiałem?
Ad rem. Wasze teorie są tyleż sympatyczne co naiwne. Niestety, biznes filmowy, nawet ten ślubowy, to jest ciężką praca i bardzo bezwględny rynek. Jeszcze te osoby, które są z dużych aktywnych miast mają gdzie się obracać, w mniejszych miejscowościach to już kaplica.
Teoria, że ktoś Cie zauważy na YT - bzdura. Musisz zrobić coś na prawdę wymiatającego i nietypowego, czasem takich ludzi się wyłapuje, ale to jednostki. Jedyna droga jaką znam, skuteczna (w sumie dwie...) na zarabianie pieniędzy, to:
- edukacja filmowa (Łódź, Warszawa) i przy pewnej dozie szczęścia wkręcenie się w świat filmowców - tu na prawdę wiele zależy od kontaktów, w międzyczasie startowanie w konkursach filmowych itd.
- założenie działalności gospodarczej i stopniowe jej rozwijanie - filmy korporacyjne, śluby, teledyski, reklamy itd.
Owszem, może się zdarzyć, ale należy to traktować raczej jako cholerny fart i zbieg okoliczności, że jakaś firma wyłapie perełkę, ale prawdopodobieństwo jest tak małe, że raczej bym na nie nie liczył.
I sorry, ale jak ktoś myśli, że na filmikach z gier "wypłynie" to jest po prostu naiwny. Może na jakąś fuchę w Hyperze jak się ktoś rozchoruje. I nic poza tym.
Prawdziwa kamera (lub oczywiście techniki animacji itd.), prawdziwa praca z prawdziwym zespołem.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#7
Swięte słowa - w branży kontakty to podstawa
Odpowiedz
#8
efix, zaczynasz mnie już denerwować. Wszystko krytykujesz, jesteś we wszystkim specem, a tak na serio to gówno osiągnąłeś, gdybyś ty przynajmniej coś wrzucił, żebym mógł zobaczyć czy z twoje mądrzenie jest przynajmniej trochę uzasadnione. Np. z takiej strony http://forum.netmovies.pl/ można się dowiedzieć dwa razy więcej niż na waszym hmm. "oficjalnym forum sony vegas", chociaż ta strona jest poświęcona filmikom z gier. Nie wierzysz, że dużo osób zaczyna zabawę z filmami od montowania gier? To dobrze, osoba, która myśli, że wszystko można zrobić w vegasie za dużo nie osiągnie, bo co za człowiek zapłaci Ci za poskładanie kilku fragmentów video+ dodanie muzyki(+ parę kijowych efektów, zupełnie bez wyczucia estetycznego). Nie mówiąc, że właśnie te kanały z filmikami z gier mają partnerstwo z youtube i (przynajmniej) coś zarabiają. Czego można nauczyć się z montowania filmików z gier?
-dokładnej synchronizacji materiału video ze ścieżką audio
-zaawansowanego track motion(nie wiem jak odmienić)
-dodawanie dobrze dopasowanego cc z wyczuciem estetycznym
-umiejętność dobrego rozpoczęcia i zakończenia filmiku za pomocą cinematics(też nie wiem jak odmienić)
W każdym bądź razie nauczysz się dzięki temu znacznie więcej niż nagraniu drzew kamerką(za 5 tyś. jezu jaki ja jestem zajebisty) dodaniu do tego muzyki i wrzuceniu na yt.
Tu masz 2 gości, którzy zaczynali od gier:
http://www.youtube.com/user/joehands0me
http://www.youtube.com/user/bytecut

Odpowiedz
#9
Jasne... Sorry, że nie odpowiadam, czuję się powalony przez odpowiedź i dobity prze linki. Moment, tylko tlenu zażyję, wiesz, ten wiek...
Zresztą... co ja tam wiem o robieniu filmów, Vegasie i w ogóle. To ja już sobie pójdę. Przepraszam. Tup, tup, tup...

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#10
Dobra obejrzałem dwa filmiki - i jak to są wybitni twórcy z sceny robienia filmików z gier, to jakoś nie bardzo... - kwestia jest taka, jak zabierasz się za coś twórczego to wiesz do czego dążysz, jaki będzie mniej więcej finał (scenariusz itp.). Jak może się zgodzę iż przycinanie filmików z gier ( nie wiem jak takie się filmiki nazywają ) daje jakieś pojęcie o sofcie do montażu, to nie wiem w jaki sposób ma stymulować was twórczo. Widzę tu tendencje podpinania się do kolesi z DEMO sceny (świetnych grafików programistów itp) i budowania podobnej mitologi. Sorry jestem stary nie rozumiem co jest zajebiaszczego w oglądaniu jak ktoś się naparza wirtualnie. Jak mam ochotę to sam se postrzelam i tyle...
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości