Wspomnienia z wakacji - produkcja krótkometrażowa.
#1
[Obrazek: rysunekwersjadlafilmowi.jpg]



"Wspomnienia z wakacji" to krótkometrażowa produkcja fabularna. Mężczyzna wspomina wakacje spędzone na greckiej wsypie, Krecie. Zapraszam do oglądania.

Reżyseria, montaż, muzyka, zdjęcia, scenariusz: Kacper Sokołowski
Aktorzy: Paweł Sokołowski, Grzegorz Kobiernicki
Twórca rysunku promującego: Agnieszka Klimowicz
(tu wysoka rozdzielczość - http://img694.imageshack.us/f/rysunekj.jpg/ )

Niestety, na chwilę obecną dostępna jest tylko wersja na You-Tube - dość mocno skompresowana ze względu na ograniczenia uploadingowe i niezbyt dobre łącze.

To moja druga w pełni ukończona produkcja krótkometrażowa po "Mind is a prisoner".


Proszę administratora o przeniesienie tematu do odpowiedniego wątku (Nasze filmy).
Odpowiedz
#2
Nie oglądnełem całego pierwsze 2 minuty. Obrazu duży błąd. Muzyka zagłusza głównego bohatera? Co jest, nie miałeś takie wrażenia podczas montażu? Reszte ocenie jutra. A no i jakoś FULL HD film nawet w odtwarzaniu 360p wygląda bardzo dobrze.
Odpowiedz
#3
Obejrzałem całość i przez cały film muzyka zagłusza głównego bohatera, jeśli chodzi treść to nie wiem co o tym myśleć... Jakiegoś głębszego przesłania tu nie widzę, żadnych ''spektakularnych'' kwestii też nie zapamiętałem - ot takie wspomnienie zmęczonego życiem człowieka ;) Oczywiście jeśli chodzi o jakość to jest ona naprawdę świetna ( oglądałem przy 1080p ) i poprawia zdecydowanie odbiór filmu.
Odpowiedz
#4
Chłopaki, dokonuje odsłuchu na karcie dźwiękowej M-Audio Delta Audiophile 2496, jak sama nazwa wskazuje, karcie dla osób, dla których dźwięk jest dość istotna sprawą - myślę, że to wiarygodny sprzęt do montażu dźwięku. Ponadto odsłuchu dokonywałem na:
-słuchawkach Sennheiser
-głośnikach Logitech
Na każdym sprzęcie kwestie były dobrze słyszalne (na głośnikach wydawały mi się nawet miejscami za głośne).
Szczerze mówiąc nikt wcześniej nie wspominał o jakimkolwiek problemie z zagłuszaniem dialogu przez muzykę. A już trochę osób ten film widziało i trochę się o nim wypowiadało. Dziwne. Może to kwestia indywidualna? Niektórzy wolą mieć lektora niczym z Mody na suckes (w ogóle dużej ilości filmów z lektorem), który zagłusza wszystko inne, niektórym wystarcza coś cichszego? :) Niemniej na pewno nie ma kwestii, która byłaby niesłyszalna.
jagiel89 - głębszego przesłania nie należy raczej się doszukiwać, taki film. Lekki, przyjemny, przygoda z elementami komedii i z nutką dramatyzmu :)
Jakość fajna, ale oryginalnie jest 2-3 razy lepsza - wiadomo kompresja podwójna (Vegas i YT).
Odpowiedz
#5
Obejrzałem. Realizacja jest WYŚMIENITA. Ładne ujęcia, praca kamery należyta. Bardzo lubię takie rzeczy.
Mogę dowiedzieć się za pomocą jakiej techniki uzyskałeś tak płynnie poruszającą się kamerę w pionie? Początek filmu i np. scena z nowego miejsca (hotel)?
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#6
Też uważam, że muzyka zagłusza głos z offu. Do tego lektor nie jest mistrzem dykcji. I nie jest to kwestia głośności - po prostu kawałki które dobrałeś mają sporo wysokich dźwięków, które nawet jeśli są cichsze, wybijają się i zagłuszają głos. Zupełnie inną sprawą (wg mnie) jest to, że film jest "przegrany". Większość autorów za punkt honoru bierze sobie podłożenie muzyki do każdej sekundy filmu, przez co pojawia się ona tam, gdzie jest całkowicie zbędną, za to przydałoby się odgłosy przyrody, czy ogólnie miasta.
Muzyka ma być elementem narracyjnym, podkreślać coś, co się dzieje na ekranie, wzmacniać efekt dramaturgiczny. Ma być tą przyprawą, która powoduje wydobycie wszystkich zalet potrawy. Tutaj zrobiłeś trochę jak mój szwagier, który do każdej zupy dodaje "maggi" (nawet nie próbując wcześniej), bo z góry zakłada, że jest niedoprawiona.
Ogólnie muzyka w tym filmie jest nijaka, taki typowy lounge'wy smutas z rzępolącymi skrzypcami w tle. Idealnie by się nadawał na 1 listopada i podobne okazje. Tu po prostu nudzi.
Koło 8:10 zrobiłeś crossfade'a przez czerń, jednocześnie, na "ucho" w nieplanowany sposób ingerując w dźwięk.
Sam obrazek ładny, szkoda, że w wielu scenach, skoro już zabrałeś się za realizację fabuły i ileś pracy w to włożyłeś, nie pomyślałeś o oświetleniu. Szczególnie na plaży, mogłeś użyć blendy czy choćby kawał białego prześcieradła na patykach.
Ostatnia rzecz - masz jeszcze niebezpieczne tendencje do robienia "filmów o parzeniu herbaty", zastanów się, czy wszystkie sceny są aby na pewno potrzebne.
Ogólna ocena - bardzo ładna nuda ze spitolonym dźwiękiem.
Co do Twojej karty i monitorów - może po prostu brakuje Ci praktyki (od razu mówię, że ja takiej nie mam, występują z punktu widzenia widza). Zakup super farby nie gwarantuje że będzie się wielkim malarzem.
A znajomi - niestety są meganieobiektywni.
A tak z innej beczki - w samolotach teraz wolno filmować?
Odpowiedz
#7
Bunch - odpowiedzią jest dobry statyw i delikatna ręka :).

efix, a więc tak, powiem z czym się z Tobą zgadzam.

Podkładania muzyki do każdej sekundy filmu - przyznaje ci trochę racji, niemniej jednak uważam, że utwory, które skomponowałem, pasują do scen i nie są wcale wrzucone na siłę. Dodają atrakcyjności słuchowej scenom.

"muzyka w tym filmie jest nijaka, taki typowy lounge'wy smutas z rzępolącymi skrzypcami" - powaliły mnie twoje argumenty :) . Wiem, że są gusta i guściki i jednemu się dany utwór nie spodoba, drugiemu się spodoba, kwestia subiektywna. Nie zamierzam się kłócić, chciałbym jednak żebyś wytłumaczył co jest według Ciebie z soundtrackiem nie tak (oprócz tego, że jest zbyt długi).

"Koło 8:10 zrobiłeś crossfade'a przez czerń, jednocześnie, na "ucho" w nieplanowany sposób ingerując w dźwięk. " - nie bardzo rozumiem, co w tym fragmencie ci przeszkadza - wraz z obrazem powiększa się natężenie dźwięku - nie jest to nieplanowane posunięcie.

"Ostatnia rzecz - masz jeszcze niebezpieczne tendencje do robienia "filmów o parzeniu herbaty", zastanów się, czy wszystkie sceny są aby na pewno potrzebne." - ponownie proszę o rozwinięcie, wytypowanie scen, które są niepotrzebne i dlaczego.

"Zakup super farby nie gwarantuje że będzie się wielkim malarzem." - masz rację, nigdzie jednak nie stwierdziłem, że mam wystarczająco praktyki i, że jestem wielkim filmowcem. Na to przyjdzie jeszcze czas, mam dopiero 16 lat, a całe życie się nabywa doświadczenie.
Wykluczyłem jedynie problem sprzętowy. Jak już wspomniałem, kwestie są dla mnie b. dobrze słyszalne.

"A znajomi - niestety są meganieobiektywni." - nigdzie nie wspomniałem, że to były opinie znajomych (które faktycznie są nieobiektywne), więc proszę, nie zakładaj z góry takich rzeczy.

"A tak z innej beczki - w samolotach teraz wolno filmować?" - kamerę, aparat (mówię o małych kamerkach) itp. na pokład wnieść można, nie słyszałem żadnego bezpośredniego zakazu ani nie widziałem żadnego znaku zakazującego filmowanie, a już na pewno nikt mi nie zabroni filmowania tego co się dzieje za oknem i osoby siedzącej obok mnie. Nawet nikt nie próbował, stewardesy chodziły w tę i w tę i doskonale widziały co wyczyniam, bynajmniej się nie kryłem :).
Odpowiedz
#8
(08-12-2010, 11:32)jojok21 napisał(a):  Podkładania muzyki do każdej sekundy filmu - przyznaje ci trochę racji, niemniej jednak uważam, że utwory, które skomponowałem, pasują do scen i nie są wcale wrzucone na siłę. Dodają atrakcyjności słuchowej scenom.

Gwiezdne wojny, szczególnie nowa seria (Mroczne widmo itd.) mają niewątpliwe atrakcyjna muzykę, dodającą "atrakcyjnosci słuchowej", co nie zmienia faktu, ze ten film jest też w wielu miejscach "przegrany", przesycony muzyką. W tym filmie całość muzyki jest jak z tzw. "płyn relaksacyjnych", brakuje tylko śpiewów wielorybów i szumu lasu deszczowego. Powoduje to, że - oczywiście tylko w mojej opinii - całość się rozmowa i jest po prostu nudna.

Cytat:Nie zamierzam się kłócić, chciałbym jednak żebyś wytłumaczył co jest według Ciebie z soundtrackiem nie tak (oprócz tego, że jest zbyt długi).

Jak pisałem - użyłeś tam partii smyczkowych i innych "krojących ucho" dźwięków. Inaczej to odsłuchujesz na swoich monitorach audio, inaczej to odbiera przeciętny widz na "głośnikach komputerowych", który ze swoje natury podbijają głównie soprany. Lubie skrzypce, ambient, lounge itd. jako muzykę do pracy itd. ale takie użycie jak w Twoim filmie jest dla mnie jak przejechanie noże po szkle.
Dla Ciebie głos jest czytelny, bo przede wszystkim już go znasz na pamięć, czego ucho nie dosłyszy to mózg dorobi. No i jak pisałem inaczej to jednak słychać na studyjnych odsłuchach i wypasionych izolowanych słuchawkach.

"Koło 8:10 zrobiłeś crossfade'a przez czerń, jednocześnie, na "ucho" w nieplanowany sposób ingerując w dźwięk. " - nie bardzo rozumiem, co w tym fragmencie ci przeszkadza - wraz z obrazem powiększa się natężenie dźwięku - nie jest to nieplanowane posunięcie.

Zaczyna zanikać obraz (do czerni) by po chwili się rozjaśnić. Równocześnie z tym ściemnieniem ścisza się (sztucznie) głos by po chwili narastać. Brzmi to fatalnie, trzeba było zostawić to audio na tym samym poziomie. Uznają to raczej za przypadek, za błąd, niż za świadomy zabieg narracyjny.

"Ostatnia rzecz - masz jeszcze niebezpieczne tendencje do robienia "filmów o parzeniu herbaty", zastanów się, czy wszystkie sceny są aby na pewno potrzebne." - ponownie proszę o rozwinięcie, wytypowanie scen, które są niepotrzebne i dlaczego.

Oj za bardzo nie mogę teraz rozkładać na minuty i sekundy, jestem w pracy, ale już rozwijam pojęcie "filmu herbacianego".
Po 10 latach prowadzenia forum i obejrzeniu iluś tam "niezależnych produkcji", zauważyłem, że 99% początkujących twórców, niezależnie od rodzaju filmu - czy miała to być 145 wersja starłorsów, film egzystencjalny, dokument czy cokolwiek innego ma tendecje do wrzucania scen, bez któych film mógłby się spokojnie obyć, nic nie tracą a często zyskując. Trzy najbardziej charakterystyczne rodzaje scen:
1) "Wstawanie z łóżka" - bohater się budzi. Twórca za wszelką cenę musi pokazać: uciszenie budzika, przeciagniecie sie, drugie zgaszenie budzika, człapanie do łazienki, wysikanie się, człapanie z łazienki, czasem mycie zębów z cały procesem nakładania pasty itd.
2) "Parzenie herbaty" - przebój polskich produkcji amatorskich, nie mal taka klasyka jak gołe cycki w każdym polskim filmie fabularnym. Bohater chce wypić herbatę. Twórca pokazuje każdy element, nalanie wody do czajnika, gotowanie tej wody, wyciąganie "szczura" z pudełka, proces namaczania, słodzenie itd. Chyba tylko w filmach parkourowych tego nie widziałem, a i tu głowy nie dam...
3) Wchodzenie do mieszkania. Twórca musi pokazać całą drogę, łącznie z otwieraniem drzwi do klatki schodowej, drogą po schodach (z różnych ujęć), otwieraniem zamka, drzwi do mieszkania, wejście do mieszkania, zamknięcia drzwi, zdejmowania butów i a potem parzenia herbaty.

Twój film o mało co nie ociera się o "film herbaciany", przejrzyj film pod tym kątem. Spokojnie mógłbys wyciać na przykłąd dwa ujęcia z materacem. Zostawić pierwsze z oddali a następne dać już na basenie. Także wcześniejsze dreptanie do hotelu jest zbędne w takiej długośc wg mnie. BTW - po co w rogu filmu pojawiający się napis "ogród hotelowy"? A później "Chrzest w morzu"? "Nieubłagalny czas" (chyba "nieubłagany")? To przypadkowe śmieci, czy musisz widzowi tłumaczyć co się dzieje na ekranie?
Nie wiem też, jaki cel miało umieszczenie na samym początku napisów jojo productions prsents w lewym dolnym rogu. Pomijam zasady kompozycji kadru, które dotyczą też napisów, ale mam wrażenie, że na płaskim tv ten fragment znajdzie się w wielu modelach w obszarze TV Safe i nie będzie go nawet widać. Wydaje mi się, że odstęp czasowy miedzy "kto i co prezentuje" a tytułem jest jednak trochę zbyt duży.

Cytat:Wykluczyłem jedynie problem sprzętowy. Jak już wspomniałem, kwestie są dla mnie b. dobrze słyszalne.

Odpowiedziałem wcześniej. Z różnych powodów zarówno fizycznych jak i psychologicznych dla Ciebie może być dobrze słyszalne. Obiektywnie - nie.

Ogólnie Twój film nie jest jakoś zły, ale musisz jeszcze trochę to i owo podszlifować i przede wszystkim - tnij, tnij, tnij, nie bój się ciąć. Robisz całkiem fajne ujęcia, całość jest sensownie poskładana, technicznie specjalnie bym się nie czepiał (tzn. widzę, ale skoro się jeszcze uczysz to masz prawo robić pewne rzeczy), jesteś na na prawdę dobrej drodze.
Proponuję byś teraz poczytał odrobinę o montażu, odrobinę o opowiadaniu samej historii -polecam "Alchemie scenariusza filmowego", leży na mojej stronie. I będzie super.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#9
(08-12-2010, 12:53)efix napisał(a):  BTW - po co w rogu filmu pojawiający się napis "ogród hotelowy"? A później "Chrzest w morzu"? "Nieubłagalny czas" (chyba "nieubłagany")? To przypadkowe śmieci, czy musisz widzowi tłumaczyć co się dzieje na ekranie?

Ogród hotelowy - tak, musiałem widzowi wytłumaczyć, że bohater dojechał na miejsce i znajduje się w ogrodzie hotelowym. Lepszym przykładem byłby może hotelowy pokój - tu faktycznie jest to zbędne.

Chrzest w morzu - każda scena ma swój tytuł, każda scena jest tak jakby wspomnieniem bohatera i nazwa nie jest przypadkowa.

Nieubłagalny czas - jak wyżej, a nazwa jest jak najbardziej poprawna, wedle tego słownika
http://www.bryk.pl/s%C5%82owniki/s%C5%82...galny.html

Mówisz tnij, tnij... tylko, że ciężko ciąć coś co jest ładne :). Ujęcia pokazujące jego drogę na basen są po prostu ładne wizualnie, drugie ujęcie z balkonu odkrywa też morze w oddali (myślę, że dość fajny akcent) i dobrze określa miejsce akcji. Tu moim zdaniem nie zbyt wiele do cięcia, ewentualnie pojedyncze ujęcia, a już na pewno nie całe sceny.
Chętnie jeszcze poczytam co byś wyciął, jak będziesz miał czas to napisz.

Dzięki za wyczerpująca odpowiedź.


Odpowiedz
#10
Wykładnia dla mnie jest słownik języka polskiego, ale muszę sprawdzić w domu, może obie formy są poprawne, aczkolwiek brzmi to dla mnie dziwnie. No ale może jest poprawne. Wracając do meritum - nie, nie musiałeś tłumaczyć widzowi - to jest właśnie to co pisałem o filmach herbacianych. Było lotnisko, jakiś ogród przy hotelu (wszak wchodził do hotelu...) i naprawdę nie musisz tłumaczyć widzowi napisem, zwłaszcza, że nie ma w tym wypadku jakiegokolwiek znaczenia, czy jest to ogród prywatny czy hotelowy. Esesnja jest to, że gość wyrwał się w końcu z roboty i przyjechał na wakacje, gdzie teoretycznie powinien wypocząć. I zaczyna się jego przygody. Gdyby ten to, że to ogród hotelowy miało jakiś wpływ na opowiadaną historię - ewentualnie przyjmuję. Ale nie ma.
Jeśli chcesz stosować tytułu (czy raczej śródtytuły...) do poszczególnych części filmu, to zrobiłeś to nader oryginalny sposób. To powinien być akcent, czemuś służyć, tu jest niemal niezauważalny.
Mam propozycję - co prawda teraz są wakacje i nikogo raczej nie złapiesz - ale poszuka we wrześniu jakiegoś klubu filmowego, np. w Warszawie jest bardzo zasłużony klub filmowy SAWA. To niemal wymierające instytucje, ale tam właśnie znajdziesz jeszcze ludzi (instruktorów), którzy nakierują Cię i pomogą poprawić ewentualne niedociągnięcia, będziesz mógł na żywo przedyskutować - zobacz http://www.akfsawa.com/ no albo w innym mieście. Niestety jak mówiłem, trudno jest znaleźć "starych" instruktorów a fora, no niestety są jakie są.
Zakładając, że oczywiście chcesz się czegoś uczyć dalej - ale moim zdaniem - powinieneś, warto.
Odpowiedz



   


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  podsumowanie wakacji ;) m20 2 781 09-12-2015, 15:27
Ostatni post: m20
  Mind is a Prisoner - fabularna produkcja krótkometrażowa jojok21 5 1,368 07-01-2010, 0:33
Ostatni post: jojok21

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości