Marazm
#11
Moja metoda na brak chęci do montowania, otwieram projekt i montuje cokolwiek, byle co. Tylko po to, aby zacząć a potem jakoś już leci. Nie warto siedzieć przed pc i czekać aż ochota sama przyjdzie, bo ona nie przychodzi nigdy, tylko cenny czas ucieka.
Odpowiedz
#12
Ja wychodzę na dwór i sobie robię długi spacer, coś kupię, zjem jakiś owoc, posiedzę na ławce w parku, poczytam książkę jakąś i jak coś mi tam zaświta to wracam do domu ;) Najlepiej samemu się chodzi na spacery i obserwuje świat dookoła Ciebie.
Nie udzielam odpowiedzi na PW.
Odpowiedz
#13
Cytat:Teoria, że ktoś Cie zauważy na YT - bzdura.

YouTube to prawdziwa kopalnia, tam najłatwiej wyłowić talenty. Efixie tu nie masz racji. Ale być może spowodowane jest to kryteriami.
Racją jest to, że raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie wyciągnie z YouTubowego świata kolesia do tworzenia efektów specjalnych w filmie czy filmowania wesel (choć z tym drugim kto wie). Innymi słowy. Nie tędy droga do ZARABIANIA PIENIĘDZY. By być filmowcem trzeba mieć wiedzę i umiejętności. I tak jak Efix mówił, od tego są szkoły operatorskie, filmówki itp.

Cytat:Niestety, biznes filmowy, nawet ten ślubowy, to jest ciężką praca i bardzo bezwględny rynek. Jeszcze te osoby, które są z dużych aktywnych miast mają gdzie się obracać, w mniejszych miejscowościach to już kaplica.

Tam się zaczyna biznes. Jednak działalność YouTubowa może być świetną rzeczą na DORABIANIE PIENIĘDZY.
Nikt nie zaprosi Cię na plan filmowy wierząc w twoje umiejętności i nie da Ci 6000zł za wykonanie pracy, ale może zapłacić np. 100 czy więcej złotych za zrobienie videorecenzji dla określonego portalu, albo jakiejś tam reklamówki opartej na slajdach itd. Jeśli uzna że robisz dobrą robotę, masz o tym pojęcie i tak dalej. Przecież tym sposobem odnajdywano wielu ludzi, którzy teraz są na redakcyjnych stanowiskach.
Redaktor Gaminatora.pl czy ktokolwiek inny. To osoby, który robiły coś dla siebie, za darmo - ktoś ich zawuażył, uznał że mają talent, spodobało to się mu i teraz taką osobę zwerbował. Mój poprzednik miał rację pisząc, że jest szansa wybicia się przez zwykłe "głupie filmiki z gier". Efix pewnie myślał zdroworozsądkowo. Ma dzieci, rodzinę itp więc w jego interpretacji "zarobek , dorobienie się" znaczy co innego niż w Twojej. Ja sam, nie chwaląc się, przyznam, że wiele razy wykonałem coś dla kogoś, właśnie dzięki YouTubowi i nie była to praca za worek ziemniaków. Więc moje argumenty nie są wyssane z palca.


P.S.
A tak z ciekawości też chętnie zobaczyłbym portoflio Efixa.
[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz
#14
Youtube jest jak wydawnictwo - oni tylko oferują stronę i wyszukiwarkę, to, czy Twój klip uzyska popularność zależy tylko i wyłącznie od wystawiającego/autora, który:
1) nakręci coś co ruszy innych, lub na temat dziś będący na topie
2) rozreklamuje swój film gdzie się da
3) jeśli jest to temat na topie, odpowiednio wypozycjonuje wynik w wyszukiwarce
... chyba, że ma się już spore grono wiernych widzów, ale to grono uzyskać trzeba odpowiednim nakładem środków (pracy bądź pieniędzy wrzucając często coraz lepsze wideo produkcje).
Jeśli ktoś liczy że samo wrzucenie da spektakularny sukces, niech spróbuje trafić szóstkę w totolotka, bo w nim są większe szanse - tygodniowo przybywa conajmniej milion (jeśli nie kilka milionów) filmów, z czego setki tysięcy twórców liczy na zauważenie.

Popatrzcie na statystyki tego użytkownika nomen omen partnera: http://www.youtube.com/user/telewizjaKinoPolska

Oczywiście nie neguję entuzjazmu Buncha, jednak pragnę wyczulić, że nieważne jaką drogę się obierze w życiu, zawsze trzeba włożyć sporo pracy aby dotrzeć do obranego celu(obiboki zawsze się zawiodą).

A co do marazmu - szukać entuzjazmu i pasji - jeśli nie da się, to lepiej będzie obrać inny cel niż męczyć się w czymś do czego nie ma się żadnej motywacji.

Do Endera: jedyne co mogę poradzić, to wziąć na kartce spisać coś w tym stylu: "Ja <imię i nazwisko> zobowiązałem się do wykonania materiału filmowego o tematyce <tu wpisać o czym jest to film>. Materiał ukończę do <tu wpisać datę ukończenia>.
Następnie podpisać to, zrobić kopię i oryginał dać znajomemu a samemu trzymać kopię w widocznym miejscu.
[Obrazek: i15.jpg]
Odpowiedz
#15
Portfolio - jeśli ktoś zechciał się wysilić i choćby poczytać moją stronę WWW, dobrze wie - i powtarzam to przez przez ostatnie 15 lat - że nie kręcę filmów. Po prostu. Interesuje mnie szeroko pojęta technika i technologia filmowa i to w wąskim zakresie, jakim są efekty specjalne.
Owszem, zdarzyło mi się robić jakieś przysługi dla przyjaciół typu wesele właśnie, reklamacji nie miałem, ale to raczej przypadek. Raczej nie macie więc szansy na zobaczenie mojego portfolio bo go najzwyczajniej w świecie nie mam, nie miałem i nie przewiduję bym miał.
A czy coś osiągnąłem? Finansowo nie, ale też nigdy nie był to dla mnie priorytet. Do swojej strony dopłacam sporą kasę od 10 lat. Czy mam satysfakcję? Mam zajebistą satysfakcję, jak widzę publiczne podziękowania od ludzi którzy wcale nie muszą tego robić a pokończyli właśnie szkoły filmowe i mówią, że wychowali się właśnie na moich wkurwiających tekstach.
Mam satysfakcję, że wielu ludzi zawodowo zajmujących się filmem uznaje jednak, że coś tam umiem i jakąś wiedzę posiadam, nigdy nikt nie traktował mnie jak chłoptasia z sieci. To, że w jakiś sposób docenia mnie producent Vegasa. Że duże studio produkcyjne zwraca się do mnie o pomoc i rozwiązuje im problem. Po prostu działam "w tle".
Oczywiście przez te lata mógłbym zrobić na tym dużą kasę, ale mam trochę inne priorytety w życiu, a wchodząc w taki biznes, kładzie się dużo na szalę. Dla mnie zbyt dużo.
Co do kariery na YT i Vimeo. Linki które zapodał Tomq77 jakoś nie powaliły mnie na kolana i absolutnie nie są dla mnie jakimkolwiek dowodem na możliwość zrobienia kariery.
Tak jak to ktoś napisał - wychodzę z innego punktu widzenia. Owszem, jak ktoś mówi, o załapaniu się na fuchę "redaktora naczelnego" spoko. Brzmi zajebiście, tylko rzeczywistość wcale nie jest taka kolorowa. Czy jakiś tam podłapanych zleceniach. Ja mówię o prawdziwej pracy, prawdziwej karierze. Prawda jest taka, że jak ktoś jest na prawdę dobry to nie ma czasu na wrzucanie swoich pierdoł na YT tylko wali kasę.
Jako przeciwwagę do podanych linków 'kariery' z YouTube (tak swoją drogą może jakiś polski przykład?) pod przypadki ludzi, którzy po prostu byli świetni w tym co robią, perfekcyjnie opanowali rzemiosło i sami starali się o robotę a nie liczyli, że ich ktoś zauważy. Nie starali się o "jakąś robotę" tylko o swoją wymarzoną, konkretną robotę.
Chyba najbardziej medialny przykład, to Baggins, czyli Tomek Baginski. Zawsze był niezły, pamiętam jak podsyłał mi pierwsze szkice do Katedry i generalnie terminował w Platige. Był na tyle niezły, iż mimo to, że Katedra była jego autroskim, w zasadzie prywatnym projektem artystycznym robionym po godzinach, pomogli mu. Było to tak dawno, że nie pamiętam już szczegółów, ale dzięki tej pomocy mógł wyjechać do Austrii do jedynego wtedy studia mocapu. Inny kolega zrobił karierę w Niemczech, jeszcze inny jest od lat specem w znanej firmie od wirtualnych studiów (jest jednym z autorów softu do tego, to polski produkt tyle że nie pod naszą flagą), inny jakieś dwa-trzy lata temu wyemigrował do Nowej Zelandii i pracuje w Weta Digital.
Podsumowując - trzeba się najpierw urobić po łokcie i być na prawdę niezłym. Nie - opanować sztuczki i tricki (rozbawił mnie tutek na wskazanym portalu, a właściwie jego tytuł - advenced color correction - jednym obracamy innymi pojęciami...), tylko być wysokiej klasy rzemieślnikiem i CZASEM artystą.
A potem dopiero YT. Które może być jak najbardziej jednym z kanałów reklamowych do porfolio.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#16
Każdy tutaj ma troche racji, choć w paru miejscach wkradło się niezrozumienie:) Nie jestem filmowcem, nigdy do takiego miana nie aspirowałem, po prostu bawi mnie możliwość stworzenia czegoś, co się rusza i jakoś wygląda. Ot, kolejne hobby z mojego szerokiego arsenału.
"Elitarność" tej gry, a w zasadzie moda do gry, polega na tym, że gra w nią mało ludzi, chociaż niemal ciągle ci sami. Jeśli pojawi się ktoś nowy, to 1 na 10 zostaje. Mowa o Defragu pod Quake 3, Q3 sama w sobie to jedna z lepszych strzelanek, ale Defrag to już zupełnie inna bajka. I robię ten film wyłącznie dla siebie i znajomych z dawnego klanu.
I tak, poszedłem sobie na ten spacer swego czasu, gdy utknąłem w jednym miejscu - pomogło, scena została zrobiona i opuściły mnie siły... A było to dawno:) Nie przejmowałem się zbytnio, robiłem inne rzeczy, również z zupełnie innych dziedzin i czekałem na ochotę, ale ta nie nadeszła:(
Odpowiedz
#17
No czyli dobrze Cię zrozumiałem. To podtrzymuję, może trochę żal, ale pieprz to. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#18
Niestety mam takie podobne zdanie: "jeśli nie da się, to lepiej będzie obrać inny cel niż męczyć się w czymś do czego nie ma się żadnej motywacji"

Jeśli Twój materiał jest cokolwiek warty dla Ciebie lub Twojego teamu, może lepiej będzie zatrudnić jakiegoś montażystę w okolicy?
[Obrazek: i15.jpg]
Odpowiedz
#19
O, i to ma sens, z tym, że ja bym zatrudnił jakąś montażystkę a nawet dwie :)

Maciej Lewandowski - efix.pl
Odpowiedz
#20
(09-29-2010, 16:09)tomq77 napisał(a):  efix, zaczynasz mnie już denerwować. Wszystko krytykujesz, jesteś we wszystkim specem, a tak na serio to gówno osiągnąłeś
No nie? Nic nie umie a siedzi i się tylko mądrzy na tym forum :-)

[Obrazek: n13.gif]
Odpowiedz



   


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości